Podróż do kraju, który niemal wszystkim kojarzy się z napisem made in China oraz zabawkami i tandetnymi ubraniami odbyła się w 2001 roku i kosztowała mnie około 800$. Wybrałem się w nią dlatego, że ciekawił mnie Wschód. Z resztą dalej mnie ciekawi i pociąga. O Chinach wiedziałem niewiele. Myślałem, że będzie trudno, a było - i tu użyję oklepanego zwrotu: łatwo, lekko i przyjemnie, z naciskiem na to ostatnie.
Relacja z Chin

Damon2007-11-27 00:50:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.67 z 5.00. 9 głosów oddanych
Amerykanie.
Wyruszamy zobaczyć Pekin, którego nazwa oznacza „północną stolicę”. Wędrowanie daje dużo wrażeń. Uliczki są fantastyczne: bardzo wąskie, na szerokość 1,5 metra oraz rozciągnięte jak przystało na dużą aglomerację miejską. Jesteśmy przytłoczeni ogromem zapachów: mdłych, ostrych, kwaśnych, prawie wszystkie nieznane, niedające się zaklasyfikować przez nasze nozdrza. Życie toczy się tu wprost na ulicy. Tłoczą się tu fryzjerzy, dentyści, ludzie grają w karty, warcaby i inne nieznane mi gry, gotują i śpią. Stołujemy się w małych barach, z dala od lokali obleganych przez turystów. Kierujemy się zasadą: wchodzimy tam gdzie jest dużo ludzi; gdzie menu jest tylko po chińsku i gdzie nie dają sztućców. Jeżeli mamy problem z zamawianiem, wówczas pokazujemy wybrane przez nas potrawy, którymi zajadają się inni klienci. Po kilkunastu minutach i wypiciu piwa, bądź herbaty jaśminowej dostajemy zawsze to, czego chcemy. Ja przy zamawianiu mam dwa ulubione zwroty w rozmówkach: jestem wegetarianinem oraz proszę tylko warzywa. Zwykle się udaje, pomijając fakt, że w dwóch barach dostałem to samo. Przechodzimy przez Plac Tien an Men (Plac Niebiańskiego Spokoju), jest duży i robi wrażenie. Wszyscy się fotografują pod zdjęciem Mao.
Dzień 14 czwartek 19.07.
Pada deszcz. Idziemy do mauzoleum Wielkiego Wodza, do którego oczekuje długa kolejka. Są tu indywidualni turyści, wycieczki szkolne i grupy żołnierzy. Przemieszczamy się sprawnie z tłumem drogą wytyczoną przez żółte linie, które miejscami się zwężają. Co kilkanaście metrów stoi człowiek z megafonem i wykrzykuje coś do ludzi. Odczuwam dreszczyk emocji. Obserwując ludzi zauważam, że najlepiej nie mieć nic ze sobą, co można wnieść do mauzoleum. Z głośników rozbrzmiewają marsze. Kolejka porusza się ruchem esowatym, prawdopodobnie, po to, aby lepiej obserwować odwiedzających. Przed wejściem, niektóre
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
,
Mongolia
,
Macao
,
Chiny
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























