Relacja z rowerowej wyprawy z 4 córkami do Szwecji- sierpień 2007.
Rodzinna wyprawa rowerowa do Szwecji.


JANBIKER2007-11-08 23:46:35
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.46 z 5.00. 13 głosów oddanych
na nocny odpoczynek.
Dystans 52 km.
SOBOTA 11.08.
W słoneczny sobotni poranek, bylismy na nogach ok. 8 rano. Toaleta, śniadanie i zwinięcie namiotów, zajęło nam ok. 2 godź. Ruszyliśmy w drogę powrotną do Karlskrony, robiąc po drodze zakupy pieczywa, w sklepie ICA. w sąsiadującym z Karlskroną centrum handlowym. Przez LUCKEBY.i RAMDALĘ, jechaliśmy w kierunku miasta JAMJO. Kręty i pofałdowany teren, zmusił nas do pokonania kilku solidnych podjazdów. Dziewczynki poradziły sobie jednak bardzo dobrze z doborem przełożeń w rowerach. W JAMJO, zjeźdźamy z trasy E-22 na lokalną drogę, kierując się do małej miejscowości KRISTIANOPEL, nad samym morzem.
Podczas przejazdu, mieszkańy okazywali na nasz widok, zainteresowanie i sympatię, Droga którą jedziemy, wiedzie przez tereny leśne, przy których stoi bardzo wiele gospodarstw. Przy każdym, ładnie wystrzyżone trawniki, ogrody z altanami, place zabaw dla dzieci i różne nieodłączne łodzie. Gdy dochodzi godź. 18, rozglądamy się za miejscem na nocleg. Przy kolejnych zabudowaniach, pytamy gospodarzy o zgodę na rozłożenie namiotów na 1 noc. Młody mężczyzna w wieku ok. 30 lat, bez wahania wskazuje nam trawnik obok własnego domku.
Stała na nim również okrągła trampolina, co oznaczało, że w domu gospodarzy, są dzieci. Dziewczynki z wyraźną ulgą, przyjęły zgodę gospodarza. Od rana pokonaliśmy już ok. 50 km, odczuwały więc zmęczenie. Ustawiliśmy rowery przy ogrodzeniu z naturalnych kamieni, i rozłożyliśmy namioty. Naszej pracy, z zaciekawieniem przyglądały się 2 dziewczynki- córki gospodarzy, 5 letnia Teah(Tija), i 9 letnia Lina. Gdy namioty już stały, zaprosiły Alę i Olę do wspólnych podskoków na trampolinie. Nawiązanie dziecinnych znajomości, nie trwało długo, i bariera językowa nie stanowiła problemu.. Zamim się zorientowałem, Alicja podskakiwała razem z małymi szwedkami, dowodząc że 50 km. na rowerze z ekwipunkiem, wcale nie wyczerpało jej energii. Po kilku minutach, do podskoków dołączyła jeszcze Ola.
Przyglądaliśmy się tej zabawie, razem z gospodarzem, Peterem i jego żoną Aną. Zaprosili nas do domu. i zaproponowali kapiel i wspólną kolację złożoną z pizzy. Moje panny i ja, byliśmy niemal wniebowzięci, po takim przyjęciu. Pizza rozkręciła nasze spotkanie. Dzieciaki poszły razem do pokoju, prowadzić ożywione rozmowy i oglądać telewizję. Ja przy kawie, odbyłem przemiłą rozmowę z Aną i Peterem. wkładając we własną znajomość j. angielskiego, mnóstwo inwencji twórczej. Wspomagały mnie językowo Paulina z Justyną. Przedstawilismy naszą rodzinę, i sami wiele dowiedzieliśmy się o Anie i Peterze. Nasze polsko-szwedzkie spotkanie zakończyło się o 1 w nocy, zaproszeniem od Any i Petera, na wspólne śniadanie. Po takim sympatycznym spotkaniu, sen w namiotach stał się ukoronowaniem bardzo ciekawego dnia.
Dystans 47 km.
Na całośc opisu wyprawy, zapraszam wszystkich ODYSEUSZY na naszą stronę www.bikefamilly.oit.pl.
Andrzej., 2007-11-30 11:59:00
Zobacz zdjęcia:
Szwecja
Szwecja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























Aleksandra, 2007-11-30 21:05:23