CZARNOBYL I PRYPEĆ 2007
chicken997 Wyświetlono: 4743 razy 2007-11-04 22:40:53![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.56 (227 głosów) |
Opis wyprawy do Czarnobyla
Pomysł zrodził mi się w głowie już jakiś czas temu, dzięki, a jakże, internetowi i naszemu portalowi. Trafiłem na strony zawierające zdjęcia z Prypeci i Czarnobyla. Zajawiłem się. Nigdy wcześniej nie sądziłem że może tam być coś ciekawego. Największe wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia z opuszczonego miasta Prypeć - 100-tysięczne blokowisko ewakuowane w całości w ostatnich dniach kwietnia 1986 roku. Nie miałem także pojęcia jak się zabrać za organizację takiego wyjazdu. Wchodziła tu w grę kwestia transportu, zezwolenia na wjazd do zony itp. Ale okazało się, że jest nas więcej. Na naszym szacownym forum skrzyknęło się kilka osób i oto jesteśmy wszyscy razem w wyznaczonym miejscu zbiórki około 9 rano w MC Donaldsie koło dworca kolejowego w Kijowie. Są ludzie z Krakowa, Wrocławia i Poznania. O 9 pakujemy się do busa z ukraińskiego biura turystycznego, które zorganizowało wyjazd i ruszamy. Po drodze rozmawiamy sporo o różnych naszych poprzednich wyjazdach, a w tym gronie każdy ma coś do opowiedzenia. Jedzie się przez malownicze lasy, przy drodze ludzie sprzedają radio-grzybki... Grzyby wchłonęły najwięcej pierwiastków promieniotwórczych. Do granicy zony docieramy o 11. I tu zaczynają się kłopoty. Okazuje się, że na liście osób mających zezwolenie na wjazd do strefy nie ma jednego z naszych kolegów. Wszystkiego pilnuje milicja, funkcjonariuszy nie wolno fotografować. Na szczęście po pół godzinie udaje się sprawę wyjaśnić, szlaban w górę i jedziemy do miejscowości Czarnobyl. Tutaj w biurze poznajemy naszego przewodnika, krótka odprawa i rys historyczny, mapy promieniowania i ruszamy busem na zwiedzanie strefy. Zatrzymujemy się w centrum Czarnobyla i idziemy do sklepu (!) kupić coś do picia (jak wiadomo na promieniowanie najlepiej działa alkohol). Sklep jest w tym dziwnym miejscu niezbędny bo żyją tam ludzie - obsługa techniczna elektrowni czuwająca nad jej bezpieczeństwem. Mieszkają w zonie pięć dni w tygodniu. Ku naszemu zaskoczeniu w sklepie można płacić kartą, jednak sklepowa nam to odradza gdyż długo się czeka na połączenie. Zaopatrzeni w drinki w butelce ruszamy w trasę. Zatrzymujemy się przy pomniku ratowników usytuowanym przy miejscowej jednostce straży pożarnej. Następnie wieś Kopaczi a właściwie to co z niej zostało - wszystko zostało zburzone i przykryte warstwą ziemi. Fotografujemy się z tabliczkami ostrzegającymi o promieniowaniu i zakazujących kopania. Nasz licznik Gajgera nie wskazuje jednak dużego promieniowania. Z drogi podziwiamy widoczną w oddali stację radarową nazywaną Okiem Moskwy, niedziałającą od awarii w elektrowni. Są to dwa ogromne radary jeden 150 m a drugi 90 m wysokości. Prawdopodobnie był to element Radzieckiej tarczy antyrakietowej, w dawnym ZSRR istniał jeszcze jeden taki radar.
| Oceń relację |
Komentarze
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















Filmik z drugiego wyjazdy w 2011 roku:
http://www.youtube.com/watch?v=sAgQxmpiG3E
Ciąg Dalszy Nastąpił ;-)
http://www.odyssei.com/pl/travel-article/18780.html
Spokojnie. Ciuchy wystarczy tylko wyprać, podeszwy butów i same buty dokładnie umyć. Ale to tak dla świętego spokoju, trochę dla picu ;-)
Chętnie bym się wybrał w taką wycieczkę, zawsze mnie to interesowało. Marzenia...
1688988@wp.pl
SUPER WYPRAWA, A RELACJA PIERWSZORZĘDNA. OBECNIE W POLSCE MOŻNA WYKUPIĆ 3-DNIOWA WYCIECZKĘ - KIJÓW + CZARNOBYL. ZASTANAWIAM SIĘ NAD TAKĄ OPCJĄ. MAM PYTANIE: CZY ODZIEŻ KTÓRĄ MIAŁEŚ W DNIU WYCIECZKI NA SOBIE PODDAŁEŚ UTYLIZACJI??
Tak wróciliśmy do Kijowa, pojechaliśmy na Majdan Niezałeżnosti, wypiliśmy parę piwek a o 23 z kawałkiem władowaliśmy się do pociągu do Lwowa aby być tam na rano i nie płacić dodatkowo za nocleg.
Fajna wyprawa :) Ile czasu Wam zajęła i gdzie dalej pojechaliście? Wróciliście spowrotem do Kijowa?
I proszę podpisywać posty, anonimy nie są warte pochylania się nad nimi
A to ciekawe! Nie wiem jak ty ale ja tam byłem i widziałem skok licznika gdy mijalismy to miejsce. Widze że ludzka zawiść nie zna granic.
nic specjalnego. relacja napisana w nieciekawy sposób i pełna przekłamań ;)
+ ten Twój "czerwony bór" nie jest miejscem o największym skażeniu ;)
pozdrawiam
To był Ciekawy i Trafiony pomysł z Waszej strony.Nijkt Wam tego nie odbierze.
Zwłaszcza jak lubicie fizykę jądrową.
My tez się tam wybieramy:)
A miasto Prypeć pozwala się domyślać, jakim było pięknym miastem przed tą katastrofą. Ogladajac to opuszczone miasto na Ukrainie swierdzam, że je "wciaga" patrzenie na nie.
Dobrze,że można już te tereny trochę pozwiedzać. i gromadzic sobie wiedzę na ten temat, bo to fascynujące.
Wszelkim czepianiem się pozostałych komentujących nie ma co się przejmować.
Gratuluję odwagi i sobie też życzę, żeby ta podróż i mnie się się udała i spełniła się:)
Jeden z naszych Profesorów też był w Czarnobylu i Prypeci i nie żałuje oczywiście.
Co do ilości ludności to faktycznie było to ok 60 tyś ludzi ale jak pisałem tekst to miałem jaieś przesadzone dane, tzn. miasto miało być docelowo na 100 tyś ludzi
Prosze bez przekłamań. Miasto było zamieszkane przez ok 50 tys ludzi.
Widocznie dotarliśmy do różnych źródeł nt. Oka Moskwy.
bór to las, jak byś nie wiedział ;-)
Nie Czerwony Bór tylko Czerwony Las :)
Centrum dowodzenia ta stacja nie bylo w bunkrze na Bialorusi tylko w bunkrze pod radarem :)
Ryzykowna wyprawa...Pchać się do radioaktywnej strefy...
Ale relacja ciekawa...