Czwarta relacja z wyprawy Agnieszki i Michała do Birmy i Bangladeszu.
Miasto z tysiaca i jednej nocy?

A. Apanasewicz i M. Lubina2007-08-02 12:11:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.25 z 5.00. 4 głosów oddanych
miec miejsce - uznalismy, ze nieuprzejmie bedzie przyjezdzac w goscine po polnocy. Zdecydowalismy sie na nocleg w RII...
Akurat nie bylo pradu i wody, wiec nie moglismy sie wykapac po podrozy, a w dormitorium - jedynie tam byly wolne lozka - zastalismy brudna posciel i temperature kuchenki nastawionej na pieczenie (wiatrak, rzecz jasna, nie dzialal). Niezrazony pracownik hostelu zbyl nas informacja, ze nalezy poczekac - woda i prad w koncu sie pojawia. Pomyslalam sobie znow o ksiedze pamiatkowej w Mohendzorao: czyzby Polacy byli zawsze malkontentami? Inni goscie hostelu, w wiekszosci z zachodnich panstw Europy, ktorzy w obawie przed zamieszkami prawie z niego nie wychodzili (jesli juz, to tylko w grupie i najchetniej pod opieka wlasciciela hostelu), rozmawiali caly dzien pelni zadowolenia z siebie, swojej podrozy i hostelu, "wyboru autora" Lonely Planet".
Spiewy i noc sufich wynagrodzily nam rozczarowania. Pierwsze z doswiadczen "religijnych" bylo ciekawe, choc nie fascynujace. Meskie zespoly spiewaly przy towarzyszeniu bebnow, przy ogromnym entuzjazmie publicznosci, osiagajac glosami naprawde ciekawe efekty, a pomiedzy widownia raz po raz przechadzal sie pan, spryskujac wszystkich woda rozana.
Drugie z doswiadczen, noc sufich, bylo naprawde zaskakujace. Kilka miesiecy wczesniej mialam okazje ogladac wirujacych derwiszow w Katowicach, gdy w Gornoslaskim Centrum Kultury wystepowal turecki zespol Mekder (by sie nie powtarzac : http://www.silesiakultura.pl/aktualnosci_det.php?id=581&f_search_text=apanasewicz&page_no=&target=1&rodzaj=&typ=&id_gminy=&id_powiatu=&since_year=&since_month=&since_day=&since_hr=&since_min=&till_year=&till_month=&till_day=&till_hr=&till_min=&bez_zdjec=&bez_opisow=&publikuj=&order_by ), ale obecne doswiadczenie bylo z tamtym absolutnie nieporownywalne. Bylo szalem i orgia, blizsze demonicznemu, niz boskiemu opetaniu. Na malym dziedzincu swiatyni, w poblizu grobu swietego sufickiego, zebral sie tlum mezczyzn (z naszym przybyciem wzbogacony o kilka kobiet z Europy). Na srodku pojawil sie mezczyzna i zaczal grac na saksofonie. Trwalo to okolo godziny, potem jego miejsce zajeli dwaj bebniarze, ktorzy, niczym w transie, muzykowali przez dwie godziny. Trans zaczal udzielac sie zebranym, co po czesci zapewne bylo sprawa dzialania haszyszu, ktory, za darmo i dla wszystkich, byl przekazywany sobie przez zgromadzonych. Okolo 23.30 kilku mezczyzn wysunelo sie na srodek, w poblize bebniarzy, i zaczelo wirowac. Nie byl to jednak zaplanowany i uporzadkowany taniec Mekderu; bardziej przypominal pogo lub jakas inna nieuporzadkowana forme zabawy na imprezie niepozbawionej uzywek. Mezczyzni wpadali na siebie nawzajem, a czasem na kogos z publicznosci, co - zdarzalo sie - doprowadzalo ich do agresji i ataku na siedzacych. Trwalo to i trwalo, mezyczni potrzasali i glowami i krecili sie, niezbyt dlugo jednak, by nie stracic rownowagi. Po godzine wycofalismy sie ostroznie...
Wyjazd w nazwach i liczbach
Lahor (1 nocleg w Regale Internet Inn: 150 rs za lozko w dormitorium) - Peszawar (pociag: 240 rs/2 os + 100 rs za lezanki) - Dir (300 rs/2 os) - Czitral (500 rs/ 2 os) - Dolina Kalaszow (50 rs za bus/ 2 os + 100 rs za przejazd wynajetym dzipem, z powrotem 50 rs + 30 rs za bus) - Mastudz ( "publiczny" dzip z Czitralu: 300 rs/ 2 os; nocleg w Mastudz: 200 rs/pokoj) - Brook (120 rs/1 os; nocleg 200 rs za pokoj) - Gilgit (540 rs/ 2 os; 30 rs za taksowke do dworca autobusowego z miejsca, gdzie zatrzymuja sie autobusy NASCO) - Karimabad (100 rs/os; nocleg: 250 rs/ pokoj)
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















