W poszukiwaniu Wilna Babci Heleny - Wilno 07
Labedz Wyświetlono: 640 razy 2007-07-30 13:27:44![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.97 (75 głosów) |
Jeszcze nie zamknelam sesji a spakowany plecak juz czail sie na mnie w rogu pokoju. Gdzie by tu jechac? Palcem po mapie w jakiejs knajpie i jest! Wilno. Teraz tylko przewodnik, namiot i z nieba nam spada Babcia Helena.
Motyw przewodni wyprawy pojawil sie dosyc niespodziewanie, juz po ustaleniu jej kierunku. Miejsce- Wilno, jak - autostopem, cel - odszukanie Wilna Babci Heleny. I pojechalysmy. Zaopatrzone w przewodnik, i wspomnienia pieknej Heleny.
Nie bylo latwo wyjechac z Krakowa. Dwie godziny na wylotowce w strone Lublina spedzilysmy ba kontemplacji kominow Nowej Huty. Pomimo pewnego sentymentu dla tej dzielnicy (sluze informacja) bylysmy zdeterminowane ja opuscic, najlepiej w strone wschodniej granicy. I po dwoch godzinach stalo sie , plynace po drodze audi zgarnelo nas w strone Lublina. Tam oprocz oberwania chmury razy 3 spedzilysmy przeurocze popoludnie w zaulkach Starowki. Ola ciachala zdjecia(dyplomowany fotograf), ja dumalam nad dziejami tego klimatycznego miasta(niespelniony filozof). Na wylotowce znalazysmy tecze i stopa do Radzymina Podlaskiego. Wysiadlysmy w krainie of Nowhere(przypominalo to troche pierwsza scene z filmu My own private Idaho, z ta roznica ze wysiadlysmy na stacji benzynowej i ze po prawej stronie rozciagal sie las slupow elektrycznych). Bilans na miejsce pod namiot:niezadowalajacy. Z opresji uratowala nas zyczliwosc kierowcy zagadnietego na stacji, po 5 minutach rozmowy siedzialysmy juz w jego samochodzie, ktorym wiozl nas nad okoliczne jezioro, na swoje ulubione miejsce. Zdazylysmy rozbic sie tuz przed zachodem slonca ; duzo zapachow, cisza, dziekuje Wszechswiatowi za jego przychylnosc. Nastepnego dnia wieczorkiem jestesmy juz w Wilnie, gdzie w kuchni Simonasa z HC raczymy sie trojanka litewska i planujemy co zobaczymy i gdzie pojdziemy. Zaczynamy wczesnie rano od Zielonego Mostu, ktory nie wiedziec czemu nie zostal nazwany czerwonym ( dostepu do mostu bronia robotnicy socjalistyczni, chcialoby sie powiedziec ludzie z zelaza). Pod nami Niemen, na brzegach ktorego zapisana jest deklaracja milosci obydwoch jej brzegow ( Kocham cie, ja ciebie tez)- projekt liteewskiego artysty sprawia ze patrzymy na stolice Litwy przez pryzmat zaciekawienia i duzej sympatii. Wilno okazuje sie nie byc ani obce, ani grozne. Panuje tam atmosfera zyczliwosci, czuc ducha nowoczesnosci, ale i bezpieczenstwo niewielkiego miasta. Trasa naszego zwiedzania nie odbiegala od tradycyjnej, przynajmniej na poczatku. Katedra Sw. Stanislawa, barokowy Kosciol sw. Piotra i Pawla, Wieza Giedymina, Ostra Brama, kosciolek Sw Anny (dowiadujemy sie informacji ekstra - Napoleon tak zachwycil sie tym gotyckim budyneczkiem(doslownie) ze postanowil przeniesc go do Francji. Fakt faktem kosciolek pozostal na miejscu, a w nim konie armii napoleonskiej). Obok zaraz zagladnelismy do gotyckiego kosciola Franciszkanow, ktory jeszcze kilka lat temu sluzyl jako magazyn dla rekwizytow teatralnych a teraz od czasu do czasu odbywaja sie w nim uroczystosci osobliwych swiat, np. poganskich. To wszystko zobaczylismy w drodze do Zarzecza, dzielnicy, ktora nazwana zostala litewskim Montmartrem.
| Oceń relację |
LitwaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













