Jeszcze nie zamknelam sesji a spakowany plecak juz czail sie na mnie w rogu pokoju. Gdzie by tu jechac? Palcem po mapie w jakiejs knajpie i jest! Wilno. Teraz tylko przewodnik, namiot i z nieba nam spada Babcia Helena.
W poszukiwaniu Wilna Babci Heleny - Wilno 07
Labedz2007-07-30 13:27:44
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
sympatii. Wilno okazuje sie nie byc ani obce, ani grozne. Panuje tam atmosfera zyczliwosci, czuc ducha nowoczesnosci, ale i bezpieczenstwo niewielkiego miasta. Trasa naszego zwiedzania nie odbiegala od tradycyjnej, przynajmniej na poczatku. Katedra Sw. Stanislawa, barokowy Kosciol sw. Piotra i Pawla, Wieza Giedymina, Ostra Brama, kosciolek Sw Anny (dowiadujemy sie informacji ekstra - Napoleon tak zachwycil sie tym gotyckim budyneczkiem(doslownie) ze postanowil przeniesc go do Francji. Fakt faktem kosciolek pozostal na miejscu, a w nim konie armii napoleonskiej). Obok zaraz zagladnelismy do gotyckiego kosciola Franciszkanow, ktory jeszcze kilka lat temu sluzyl jako magazyn dla rekwizytow teatralnych a teraz od czasu do czasu odbywaja sie w nim uroczystosci osobliwych swiat, np. poganskich. To wszystko zobaczylismy w drodze do Zarzecza, dzielnicy, ktora nazwana zostala litewskim Montmartrem. Na brzegu Wilenki, oddzielajacej Stare miasto od tej dawnej zydowskiej dzielnicy mozna ogladnac kamienna pralke, wejsc na most donikad, wstapic do galerii( my ogladnelismy wystawe Lost fundation), mozna zapalic papierosa i pogadac o sztuce w cieniu drzew. Mozna tez wspiac sie w gore dzielnicy i po drodze bezkarnie badac szkielety budynkow zniszczonych podczas IIwojny swiatowej, napic sie malej czarnej w ktorejs z kafejek albo wstapic do squatu, na nieoficjalna wystawe.My wspielismy sie jeszcze wyzej, na jedno ze wzgorz otaczajacych Wilno. Na samym jego szczycie (dodatkowym wzniesieniem byla betonowa konstrukcja n i e w i a d o m o po co)smiechy i rozmowy. Pod nami Gora Trzech Krzyzy i Wilno w pelnym sloncu.Tak niewiele nas rozni, tyle nas laczy. I to potwierdzilo sie nastepnego dnia, poznym wieczorem, kiedy z 4 innych HC wiczow (para z Francji, Litwy i my) trafilismy do PsychoBaru(squato Pub), gdzie przy dzwiekach zmiksowanego przez elektro- punkowego artyste tancowalismy i gralismy w gierki.
Pomiedzy jednym a drugim szukalysmy Wilna Babci Heleny. Dom na ul Wilenskiej- jest!Gimnazjum naprzeciwko - nie ma! Jakie bylo Wilno 80 lat temu? czy Helena zachwycila by sie Zarzeczem? czy spodobaloby sie jej centrum z wielkimi galeriami? Wilno zyje juz innym zyciem, dojrzalo, zmienilo tozsamosc. To miasto pamieta o swojej historii, ale idzie dalej, odwaznie.
Kolejne dni to Troki, dokad dojechalysmy z deszczem. Miejsce na namiot znalazlysmy w ogrodku u starszego pana( w stylu Jakuba Wedrowycza)swietnie mowiacego po polsku. tyle juz zostalo napisane o Trokach. Ja wspomne tylko o tym, ze przepiekne jezioro az sie prosi, zeby w nim poplywac i odkrywac ukryte zatoczki i malutkie urokliwe pomosciki czesto nalezace do wlascicieli domow nad woda. Warto zagladnac na Zamek czy sprobowac przysmakow kuchni karaimskiej (ymm palce lizac). Po dwoch dniach zostawiamy dawna stolice Litwy za szyba Tira, ktorego kierowca na 99% jest Grek Zorba.Tym razem jedziemy na Mazury.
Zobacz zdjęcia:
Litwa
,
Polska
Litwa - wybierz obszar, który cię interesuje:


















































