Gdzie Wampir mówi dobranoc. Transylwania 2006
Jo_anna Wyświetlono: 6779 razy 2007-07-22 18:05:24![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.97 (419 głosów) |
Parodniowa wycieczka po Transylwanii: Brasov, Shigishoara, Bran, Bucegi. A także wsie i miasteczka oraz ich mieszkańcy.
Transylwania oczywiście kojarzy się z Draculą, i ja tak ją zobaczyłam w filmie Copppoli. Sam film nieszczególnie mnie zachwycił, ale jedna scena zauroczyła: Prawnik Harker jedzie przez Transylwanię - zieloną, dziką, górzystą; zanim dotrze do miejsca przeznaczenia zatrzymuje się w jakiejś wiosce, gdzie podejmują go serdeczni gospodarze. Na tyle to było barwne i intrygujące, że przemknęła mi myśl - a jakby tam pojechać?
Wkrótce okazja się nadarzyła, bo Polskie Towarzystwo Tatrzańskie organizowało w czerwcowy weekend wycieczkę wKarpaty Południowe. Jeden telefon do siostry wystarczył, aby i ona się zdecydowała, więc znów ruszamy we dwie (nie licząc oczywiście całej grupy). W programie wyjazdu główną atrakcją były góry, a przy okazji zwiedzanie.
W DRODZE
Pojechaliśmy przez Leluchów, Presov, Węgry - noc minęła szybko. Na granicy rumuńskiej byliśmy o świcie, o 5 rano, a w nowej strefie czasowej zrobiła nam się od razu 6. Już niebyło mowy o jakichkolwiek drzemkach, bo zrobiło się zbytciekawie, aby cokolwiek przespać. Pierwsze wrażenie - szaro, socrealistycznie, dużo rowerów i dresów. Ale to tylko przedmieścia Oradei. Wbrew pozorom już to stare, historyczne miasto - Oradea czyli Wielki Wearadyn była stolicą średniowiecznego księstwa Bikar i rangę uzyskało już w 1093r, gdy książę Władysław Święty założył tu biskupstwo. Niestety, nie ma czasu rzucić okiem na stare miasto, jesteśmy tu tylko przejazdem - przejeżdżamy most na Cisul Rapeda i podążamy w kierunku Cluj Napoca. Po drodze mijamy saskie wioski w zwartej zabudowie, domki kryte piękną wypalaną dachówką, okna są przysłoniete drewnianymi okiennicami. Czasem wleczemy się za konnym zaprzęgiem, których tu co niemiara. Krajobraz robi się coraz ciekawszy - wyłaniają się górki na dalszych planach, nieco podobne do naszych Beskidów. Uwagę zwracają cerkwie i cerkiewki. Kopulaste, z pięknymi freskami, budowane na charakterystycznym planie. Na przedmieściach miast pysznią się siedziby arystokracji cygańskiej: pałace kapiące od przepychu i zdobień - wieżyczki, sztukaterie, rzeźby, wykusze, złotka, koronki. W okolicy ortodoksyjni Cyganie w tradycyjnych, bogato zdobionych strojach. Widać też jednak i biedotę cygańską - domki za wsią, koniecznie nad wodą - małe, biedne, zaniedbane, a i ich mieszkańcy też są odlegli od swych pałacowych krewniaków (tak samo jak u nas, u polskich Romów, są wyraźne, nie przenikające się kasty). Widać, że tutejsi Cyganie raczej się nie asymilują z Rumunami. Atrakcją dla nas jest spotkany tabor - jadą wozy kolorowe...
Rumunia, to jednak nie Romowie (jak się często w Polsce kojarzy), a stara kultura śródziemnomorska - romańska. W większości miast jest nawet rzymski akcent - wilczyca karmiąca Romusa i Romulusa.
| Oceń relację |
Komentarze
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





































Ja byłam na lepszej wycieczce
Wow!!! To się nazywa przygoda!!!
wspaniałe i przesympatyczne. Chyba mnie namówiłaś swoją relacją na takie wakacje w tym roku. Pozdrawiam.
woow... nie samowite