Trzecia relacja z wyprawy Agnieszki i Michała do Birmy i Bangladeszu.
Ostroznie! Pakistan!

A. Apanasewicz i M. Lubina2007-07-19 19:13:09
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.75 z 5.00. 4 głosów oddanych
Informacje o wyprawie
Tuz za granica zaczyna sie zupelnie inny swiat. Nawet klimat, choc trudno w to uwierzyc, jest zupelnie inny niz jeszcze chwile wczesniej w Iranie. Powietrze jest tak gorace, ze wrecz plonie, pustynia. Wszedzie piasek, ktory przykleja sie do twarzy, osiada gruba warstwa na okularach przeciwslonecznych, na kartkach zeszytu. Nie ma gdzie sie schowac. Wiatr nie chlodzi, wiec okna autobusu lepiej zamknac, choc w srodku goraco jak w piecu. Uruchamiamy klimatyzacje, zaczyna wiac cieple powietrze. Mieszkancy nadgranicznej miejscowosci swietnie wpisuja sie w obraz dzikich plemion beludzystanskich, ktory znamy z "Lonely Planet". Twarze owiniete chustami, trudno okreslic co wyraza wzrok.
Kobiety duzo bardziej kolorowe. Od razu powstaje wrazenie, ze jest im tu lepiej niz tym w Iranie. Zdumiewajace jednak, ze tak malo ich na ulicach - co szczegolnie prawdziwe dla Kwety, pierwszego miasta, ktore odwiedzamy w Pakistanie, po calonocnej podrozy przez pustynie.
Kraj wydaje sie niespokojny i nie chodzi nawet o walki w Islamabadzie lub - pozniej - w Peszawarze. O takich wydarzeniach dowiadujemy sie glownie z maili z domu. Na anglojezyczne gazety jakos nie trafiamy, tym bardziej na polskojezyczne. Urdu nie znamy zupelnie. W miastach roi sie od uzbrojonych policjantow. Gdy po raz pierwszy czekamy na dworcu na pociag i oddalam sie na 10 minut, natychmiast podchodzi mezczyzna, przedstawia sie jako agent tajnego (sic!) wywiadu i poleca mojemu strozowi (czyli Michalowi) nie pozostawiac mnie samej nawet na chwile.
Zakup biletu jest skomplikowana operacja, zwiazana z obsluga fascynujacej machiny biurokratycznej, jednak - odpukac - zawsze zakonczona sukcesem (co jest calkowitym ... Strona: [1] 2 3 4
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















Justyna Kuba, 2007-08-08 21:57:38