Salut! Dzien 10. Kilometrow: 1246
Rumunia na rowerze 2007 (2)
T. Szajniuk i R. Czech2007-07-18 11:39:31
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Informacje o wyprawie
Strona główna wyprawy
Po kilku bardzo intensywnie spedzonych dniach witamy ponownie prosto z trasy wyprawy. Dzisiaj pozdrawiamy Was z serca Transylwani - miasta Sighisoary.
Ostatnie dni uplynely pod znakiem Karpat. Jeszcze tego samego dnia gdy wysylalismy poprzednia relacje, wieczorem wjechalismy do najciekawszej czesci Rumunskiego regionu Maramuresz. Tego tez dnia zostalismy bardzo mile przyjeci, przez prostych miszkancow Rumunii i nie mogla nam przeszkodzic nawet bariera jezykowa. Gdy wchodzilismy do domu naszych gospodarzy nie znalismy nawet slowa po rumunsku. Z godziny na godzine bylo jednak co raz lepiej i na dzien dzisiejszy potrafimy poprosic o wode a nawet w jezyku migowo-rumunskim poprosic o nocleg :-).
Kolejnego dnia jechalismy dolina rwacej rzeki Izy i podziwialismy drewniane wioski regionu Maramuresz. Poznym popoludniem, o zachodzie slonca wjezdzalismy na wysokosc ponad 1400 m.n.p.m, zdobywajac przelecz Prislop.
Nastepny dzien to podroz przez Bukowine znana z malowanych klasztorow oraz przebijanie sie przez gorskie przelecze (az trzy jednego dnia polozone ponad 1000 m.n.p.m). Nocleg spedzilismy w namiocie na przedmiesciach miasta Radauti.
Dnia nastepnego dotarlismy do nietypowej rumunskiej wsi. Nietypowej, bo...polskiej miejscowosci jaka byl Nowy Soloniec. Wies zostala zasiedlona przez Polakow w XiX wieku, lecz do dzis na uliczkach wsi slychac polski jezyk. We wsi znajduje sie Dom Polski, szkola imienia Adama Mickiewicza i polski kosciol. Mieszkancy wioski zyja jak kilkanascie, kilkadziesiat lat temu. Utrzymuja sie na roli, nie korzystaja z nowoczesnych maszyn zyja bardzo skromnie.
Koncowka dnia dostarczyla nam wielu wrazen. Poznym wieczorem bowiem pokonywalismy ekstremalnie trudny podjazd. Trudny ze wzgledu nie tylko na nachylenie drogi, ale rowniez ze wzgledu na stan nawierzchni (kamienie, szuter, bloto),a takze ze wzgledu na pogode (chwilami padajacy deszcz). Udalo sie jednak jeszcze przed zmierzchem dotrzec na przelecz.
Kolejny dzien rozpoczal sie od zjazdu, ktory dostarczyl nam duzo adrenaliny i przyspieszyl bicie serca. Dzien ten byl rowniez pierwszym naprawde goracym dniem. Juz o godzinie 10 w takich warunkach jedzie sie bardzo ciezko, szczegolnie gdy trasa wiedzie raz w dol raz pod gore. Wieczorem dotarlismy do miejscowosci Bicaz-Chei, gdzie zostalismy fantastycznie przyjeci. Czulismy sie tam jak w prawdziwym sanatorium :-).
Dzien nastepny to przejazd przez wawoz Bicaz robiacy ogromne wrazenie oraz pokonywanie kolejnych przeleczy. Wieczorem wjechalismy w zupelnie inna Rumunie - bardzo skromna, biedna, gdzie miejscowa ludnosc kazdy metr ziemi wykorzytuje pod uprawe, chow zwierzat.
Dzisiejszy dzien, przywital nas od samego rana ostrym sloncem i wysoka temperatura. Udalo nam sie zwiedzic magiczny warowny kosciol w Mosnej oraz w Biertanie. Dzisiejszy dzien byl rowniez wyjatkowy ze wzgledu na liczbe rowerzystowych ktorych spotkalismy na trasie - autobus z Polski z 20 rowerzystami, rowerzyste ze Szwajcarii oraz parke rowerzystow z USA. Rowerzysta ze Szwajcarii towarzyszyl nam od Biertanu az do Sighisoary, gdzie spedza nocleg razem z nami w jednym z biur organizacji ekologicznej, ktorej szef zgodzil sie na nocleg. Dzisiaj rowniez postanowilismy odrobine zmienic nasza trase...mianowicie nie wjezdzac do Brsova lecz kierowac sie juz w kierunku Gor Fogarskich (gdzie spedzimy kilka dni na wedrowkach) przez malownicze saksonskie wsie. Pozdrawiamy...Tomek, Rafal i Beat.
Zobacz zdjęcia:
Rumunia
Rumunia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























