Expedycja Mahrab 2006 to wyprawa, w której Uczestnicy przemierzyli północną Afrykę w poszukiwaniu prawdy o tamtejszej rzeczywistości. Odkrycie nieznanego oblicza, na które nie ma miejsca w folderach biur podróży - to był cel tego projektu. Afryka jest doskonałym miejscem do zmierzenia się z własnymi słabościami i lękami.
To miejsca celowo wybieraliśmy jako teren Expedycji - świat nieznany wygodnym turystom, nieprzemierzony, nie odkryty ...
Expedycja Mahrab 2006 to urzeczywistnienie marzeń o wspaniałej podróży, o zdobyciu doświadczenia i przeżyciu nie zapomnianej przygody.
Daliśmy szansę na fascynujące doświadczenie tym, którzy nie mogą sobie pozwolić na przygotowanie samodzielnej wyprawy.
Dlatego też zorganizowaliśmy na oficjalnej stronie Expedycji konkurs, w którym to internauci wybierali jednego z Uczestników wyprawy.
Expedycja Mahrab 2006 to było niezwykłe wydarzenie pozwalające na zaprezentowanie walorów i odkrywanie prawdziwego oblicza znanego z turystyki Maroka.
Przyłączcie się do naszej wyprawy i Wy ..:)
Ekspedycja Mahrab - Maroko


Ekspedycja Mahrab2007-07-10 10:20:33
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
gęsta zupa, tradycyjnie podawana jako pierwsze danie na zakończenie postu w trakcie ramadanu i oczywiście tadżin) wracamy do naszego hostelu.
16 listopada, dzień 16
Grzegorz odpowiedzialnie wstaje wcześnie rano i kiedy reszta leniwie budzi się do życia on już wraca z "łowów". Udaje mu się nasze koszulki, czapeczki i inne gadżety zamienić w sukach na świetną berberyjska biżuterię i inne lokalne gadżety. Tak więc handel wymienny funkcjonuje nadal i co więcej- ma się świetnie! Trzeba tylko umiejętnie podejść do tematu, wykazać się zimną krwią i dobić interesu. Ciężko jest nam opuścić to biało - błękitne miasto, dlatego spędzamy jeszcze jakiś czas włócząc się miedzy sklepikami, trochę targujemy się o pamiątki, trochę rozmawiamy ze sprzedawcami, jeszcze robimy zdjęcia i chłoniemy Essaouire. Potem znosimy się z bagażami na parking przy porcie i ruszamy na północ.
Gdzieś pomiędzy As-Sawirą a El-Jadidą zatrzymujemy się przy odkrytym przypadkowo lokalnym suku. Handel już co prawda dobiega końca, ale udaje nam się zobaczyć wielki plac otoczony murem z ostatnimi sprzedawcami pakującymi swój towar na osiołki. Na placu walają się kartony, resztki warzyw i owoców; jest bardzo brudno. Dzieciaki sprzedają mandarynki, a dorośli kończą dzień handlowy. Osiołki i bardzo stare autka zapakowane są do granic możliwości, ale ku naszemu zdziwieniu i tak się przemieszczają.
Potem czeka nas bardzo długa droga na północ, zatrzymujemy się więc tylko na krótko kilka razy, żeby podziwiać widok z trasy na ocean. Postanowiliśmy, za radą poznanego jeszcze w Casablance Francuza, że z miejscowości na północy kraju wybierzemy jedną, w której warto spędzić dzień i miejscowością tą będzie Szefszawan. Tak więc całe popołudnie i noc aż do 3 nad ranem jedziemy...
15 listopada. Dzień 15.
Śniadanie jemy w milej atmosferze, dość wcześnie, ale ponieważ trzeba zająć
...
Zobacz zdjęcia:
Maroko
Maroko - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























