Expedycja Mahrab 2006 to wyprawa, w której Uczestnicy przemierzyli północną Afrykę w poszukiwaniu prawdy o tamtejszej rzeczywistości. Odkrycie nieznanego oblicza, na które nie ma miejsca w folderach biur podróży - to był cel tego projektu. Afryka jest doskonałym miejscem do zmierzenia się z własnymi słabościami i lękami.
To miejsca celowo wybieraliśmy jako teren Expedycji - świat nieznany wygodnym turystom, nieprzemierzony, nie odkryty ...
Expedycja Mahrab 2006 to urzeczywistnienie marzeń o wspaniałej podróży, o zdobyciu doświadczenia i przeżyciu nie zapomnianej przygody.
Daliśmy szansę na fascynujące doświadczenie tym, którzy nie mogą sobie pozwolić na przygotowanie samodzielnej wyprawy.
Dlatego też zorganizowaliśmy na oficjalnej stronie Expedycji konkurs, w którym to internauci wybierali jednego z Uczestników wyprawy.
Expedycja Mahrab 2006 to było niezwykłe wydarzenie pozwalające na zaprezentowanie walorów i odkrywanie prawdziwego oblicza znanego z turystyki Maroka.
Przyłączcie się do naszej wyprawy i Wy ..:)
Ekspedycja Mahrab - Maroko


Ekspedycja Mahrab2007-07-10 10:20:33
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
miasta, zachwycając się starym budownictwem, ciekawym układem architektonicznym i grajkami ukrytymi w tych wąskich przesmykach, którzy sprawiają, że wieczorny spacer po Barcelonie to doświadczenie momentami wręcz metafizyczne!
Ciągle obracamy się w centrum miasta, przy okazji świętując urodziny Tomka, nastroje są wiec bardzo pozytywne. W takich też okolicznościach poznajemy Letice - uroczą francuską studentkę, a potem Pablo - Polaka od 7 lat mieszkającego w Espania, który aktualnie para się rozdawaniem ulotek. Centrum miasta urzeka nas z każdą godziną coraz bardziej, do tego stopnia, że gdy wreszcie po północy łapiemy ostatnią kolejkę jadącą w kierunku północnym, poza miasto, już jesteśmy pewni, ze następny dzień wyprawy również tu spędzimy.
2 listopada 2006. Dzień 2.
Dzień rozpoczynamy niewyspani i zmęczeni, w pozytywnych nastrojach podziwiając krajobraz francuski. Nastrój zabawowy wzmaga się jeszcze bardziej, kiedy ruszając ze stacji benzynowej gubimy kilka bagaży w skutek niedomkniętego bagażnika (patrz: niewyspani). Cała historia kończy się jednak pozytywnie, bo nawet śrubki ze skrzynki na narzędzia udaje się odzyskać! Dobrze, że na rzecz krajobrazów zrezygnowaliśmy z autostrad.
Około 9 docieramy do Aigues Mortes - przypadkowo wybranej miejscowości nadmorskiej, w której postanawiamy zjeść śniadanie, chwilkę rozprostować kości i zacząć zbierać materiał filmowo-fotograficzny. Aigues Mortes okazuje się być trafnym wyborem. Jest to małe miasteczko otoczone romańskimi murami, z typowym, starym francuskim budownictwem i niepowtarzalnymi małymi uliczkami tworzącymi ten wyjątkowy, śródziemnomorski klimat. Jest bardzo wietrznie i ciągle nie tak upalnie jak byśmy tego chcieli, ale podoba nam się bardzo. Po spacerze i śniadaniu ruszamy bocznymi dróżkami kilkadziesiąt kilometrów na południe, aby tuż za Sete (średniej wielkości, malownicze miasteczko
...
Zobacz zdjęcia:
Maroko
Maroko - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























