Expedycja Mahrab 2006 to wyprawa, w której Uczestnicy przemierzyli północną Afrykę w poszukiwaniu prawdy o tamtejszej rzeczywistości. Odkrycie nieznanego oblicza, na które nie ma miejsca w folderach biur podróży - to był cel tego projektu. Afryka jest doskonałym miejscem do zmierzenia się z własnymi słabościami i lękami.
To miejsca celowo wybieraliśmy jako teren Expedycji - świat nieznany wygodnym turystom, nieprzemierzony, nie odkryty ...
Expedycja Mahrab 2006 to urzeczywistnienie marzeń o wspaniałej podróży, o zdobyciu doświadczenia i przeżyciu nie zapomnianej przygody.
Daliśmy szansę na fascynujące doświadczenie tym, którzy nie mogą sobie pozwolić na przygotowanie samodzielnej wyprawy.
Dlatego też zorganizowaliśmy na oficjalnej stronie Expedycji konkurs, w którym to internauci wybierali jednego z Uczestników wyprawy.
Expedycja Mahrab 2006 to było niezwykłe wydarzenie pozwalające na zaprezentowanie walorów i odkrywanie prawdziwego oblicza znanego z turystyki Maroka.
Przyłączcie się do naszej wyprawy i Wy ..:)
Ekspedycja Mahrab - Maroko


Ekspedycja Mahrab2007-07-10 10:20:33
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Po 40 minutach nieznośnego chwiania i kołysania dobijamy do Ceuty, która należy ciągle do Hiszpanii. Dopiero po wyjeździe z miasta znajdujemy przejście graniczne.
Panowie celnicy wydają się być dość znudzeni na nocnej zmianie, bo ich głównym zajęciem jest kopanie plastikowych butelek. Po czasochłonnym wypełnieniu szczegółowych druczków, formularzy i deklaracji (informacje niezbędne to również numer nadwozia auta) oraz krótkiej rozmowie na temat narkotyków, broni i Lecha Wałęsy opuszczamy przejście graniczne i już stuprocentowo znajdujemy się w Maroko!
Jedziemy na południe wzdłuż wybrzeża wschodniego, bo chcielibyśmy pierwszą noc w Afryce spędzić na plaży. Okazuje się jednak szybko, że pogoda krzyżuje nasze plany, a jako że jest już sporo po północy decydujemy się nie szukać noclegu, a zdrzemnąć do rana w aucie zaparkowanym przy plaży, jako substytucie dzikiego biwakowania na piasku. Po 4 godzinach z drzemki rozbudza nas dobijająca się do okna policja, która po krótkich wyjaśnieniach kieruje nas pod komisariat policji, żebyśmy w bardziej bezpiecznym miejscu mogli dokończyć drzemkę. W taki oto sposób - pod komisariatem policji, rozpoczynamy swój pobyt w Maroko.
4 listopada 2006. Dzień 4.
Po rozrywkowej nocy i śnie na niewygodnym podłożu wstajemy dziś dość późno i pierwsze kilka godzin przeznaczamy na kolejną rundę walki z zepsutymi wycieraczkami. Nie udaje nam się jednak ani znaleźć mechanika, ani samemu uporać się z problemem, tak więc optymistycznie odkładamy problem w czasie i około 13.30 znajdujemy się w Barcelonie.
Tym razem postanawiamy podzielić się na dwie grupy; Marta i Tomek dogłębniej eksplorują centrum Barcelony, ja i Grzegorz postanawiamy natomiast zainwestować w środek publicznego transportu, w postaci dwupiętrowych autobusów turystycznych typu double - decker. Inwestycja ta okazuje się bardzo trafiona, bo nie tylko zwiedzamy mnóstwo
...
Zobacz zdjęcia:
Maroko
Maroko - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























