To jest relacja z podróży do Kirgizji i Kazachstanu dwóch Olek (w tym jednej Klejnowskiej) i dwóch sióstr Gibas (w tym jednej Kingi), czyli trzech wesołych bab, które po raz kolejny ruszyły w swoim ulubionym kierunku - „na wastok”.
Kazachstan i Kirgizja 2006
Olki2007-06-28 10:38:48
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.91 z 5.00. 11 głosów oddanych
na pełen geniuszu pomysł, aby brzegi tego pięknego jeziora wybetonować. My znalazłyśmy śliczne miejsce (widać, że często tam ktoś rozbija namioty) zaraz obok strumyka (tak wzburzony, wielki i szeroki, że słowo strumyk to lekkie nadużycie). Kinga wybrała się na mały rekonesans, ale zrobiło się tak zimno, że szybko schowałyśmy się w naszym namiocie. Po tradycyjnych szprotach na kolację powsuwałyśmy się w śpiworki i lulu przy akompaniamencie deszczyku i huku strumyczka.
17 lipca - poniedziałek
Wstajemy późno (9.30) wyspane wreszcie nie w pociągu ani na pozarywanych hotelowych łóżkach, tylko na porządnych karimatkach ułożonych na uroczych kamyczkach i korzonkach. Jemy śniadanie (lepioszki - tutejszy chleb, który jest podstawą naszej diety, herbatka i obowiązkowy melon), zwijamy majdan i zostawiamy część rzeczy w krzakach, a same idziemy na spacerek. Idziemy, idziemy i oczywiście z każdą minutą jest coraz piękniej. Spotykamy nawet liczną grupę Rosjan wracających przez góry z Kirgizji (?!). Droga którą idziemy gdzieś na około 3000 m n.p.m. krzyżuje się z naszym cichym strumyczkiem, którego niestety nie udaje nam się sforsować. Po małym konflikcie (tydzień minął a my jeszcze się nie pozabijałyśmy) drogą kompromisu (tzn. Ola zarządziła) postanowiłyśmy wejść (tzn. Ola postanowiła, bo ktoś musiał) na jakąś górę po tej stronie strumyczka. Weszłyśmy, popodziwiałyśmy widoczki i wygonione przez zbliżające się chmury pobiegłyśmy po nasze rzeczy. Tym razem wyminęłyśmy Rosjan, pożegnałyśmy jezioro i zeszłyśmy schodami wzdłuż rury. A spod podnóża do przystanku marszrutką miałyśmy 15 km asfaltem i żadnego widoku na busika. Uszłyśmy może z 3 km do tzw. pierwszych szaszłyków i zrobiłyśmy sobie małą przerwę na piwko (150 tg - zdzierstwo, ale należy nam się ) i szprotki, bo ceny szaszłyków nas powaliły.
Ta dolina jak i inne w okolicach Ałmaty
...
Tez byłem w Aula-acie w 1990 roku ale ciągnie mnie tam znów.
Pozdrawiam
Darek z Kepna, 2007-10-15 22:43:49
Zobacz zdjęcia:
Kazachstan
,
Kirgistan
Kazachstan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



















vlad, 2007-11-04 21:09:27