To jest relacja z podróży do Kirgizji i Kazachstanu dwóch Olek (w tym jednej Klejnowskiej) i dwóch sióstr Gibas (w tym jednej Kingi), czyli trzech wesołych bab, które po raz kolejny ruszyły w swoim ulubionym kierunku - „na wastok”.
Kazachstan i Kirgizja 2006
Olki2007-06-28 10:38:48
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.91 z 5.00. 11 głosów oddanych
nie ma problemu, żebyśmy się z nimi zabrały. Niestety nie mogłyśmy jechać na motorach, bo nie miałyśmy kasków, za co przyszło nam zapłacić mandat po ujechaniu pierwszych 100 m. Upchnęłyśmy się zatem każda do innego samochodu, a nasze plecaki powędrowały jeszcze gdzie indziej. Nie wydawało nam się to jakimś problemem, bo mieliśmy wszyscy jechać kolumną, ale jak się potem okazało Kinga jechała z mechanikami i co 5 km miała postój na naprawę motocykli. I kiedy my z Olgą dawno pławiłyśmy się w jeziorze ona siedziała w kurzu i upale na poboczu drogi i pomagała przykręcać pourywane koła i tankować motocykle.
W końcu wszystkie trzy i nasze plecaki znalazłyśmy się na jednej plaży i mogłyśmy rozbić nasze obozowisko. Jezioro okazało się niesamowite - czyste, trochę słone, chłodne, otoczone ośnieżonymi górami. Raj na ziemi, mimo tego, że obok nas rozbili się szwajcarscy motocykliści. Szybko jednak wkupili się w nasze łaski nie tylko tą podwózką, ale i chłodnym piwkiem. My po długiej kąpieli, praniu, myciu, itp. trochę byłyśmy głodne. Szwajcarzy mieli ze sobą też kucharza, więc ich fakt, że jesteśmy na niezłym zadupiu jakoś nie wzruszał.. A my nie miałyśmy wody, ani nawet sardynek, więc trochę się martwiłyśmy. Ale w końcu Kazachowie pokazali nam, gdzie 2 km stamtąd był bar przy drodze i ruszyłyśmy tam. Po drodze dogoniło nas paru Szwajcarów i wszystkich nas podwiózł jeden bus. Szwajcarzy z racji tego, że mieli własnego kucharza i tego, że nie znali ruskiego nie byli ani razu w tutejszej knajpie i nie jedli tutejszych specjałów. Pozamawiałyśmy więc kupę jedzenia, piwo, wódkę, kumys, surowe rybki (okropne). Było nas sporo bo 7 osób, więc obsługa koło nas skakała. A na koniec Szwajcarzy zrobili zdjęcie rachunkowi - nie wierzyli, że za tą pyszną kolację dla tylu osób rachunek wynosi około 8 euro, czyli pewnie tyle co Big Mac w Zurychu. Trochę byli zaskoczeni,
...
Tez byłem w Aula-acie w 1990 roku ale ciągnie mnie tam znów.
Pozdrawiam
Darek z Kepna, 2007-10-15 22:43:49
Zobacz zdjęcia:
Kazachstan
,
Kirgistan
Kazachstan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



















vlad, 2007-11-04 21:09:27