Naszą wyprawę rozpoczynamy koło północy 18 lipca. Wynajętym busem w 5 osób (Basia, Ula, dwie Anie i ja) docieramy do Warszawy na lotnisko. Kierowca podjeżdża pod dom każdej z nas i pomaga załadować bagaże. Już w Warszawie spotykamy się z pozostałą 6 (Małgosia, Ewa, Asia, Heniu, Jurek i Paweł dla rozróżnienia nazwanym Małym) i naszym szefem, pilotem, kierowcą - Pawłem. Jesteśmy przerażeni ilością bagaży.
Parki Narodowe USA




Enia2007-06-05 15:52:56
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.33 z 5.00. 3 głosów oddanych
szybciej, bo spieszą się do "New York, New York" na kolejkę górską. Przy Treasure Island piraci atakują statek ze skarbami. Zaliczamy kilka kasyn, tu 25 centów, tam 25 centów i nic. Woda, która zabraliśmy z kempingu kończy się bardzo szybko, musimy kupić coś do picia. Jest coraz później, coraz ciemniej i wcale nie robi się chłodniej. Mijamy Wenecję, plac Św. Marka jak prawdziwy. Potem Paryż z wieżą Eifla i wiele innych. W końcu dochodzimy do "New York, New York", przed którym stoi Statua Wolności w piżamie. Na Luxor i dalsze hotele już nie mamy siły, więc wracamy w kierunku Bellagio. Jeszcze jedno kasyno. Ula wygrywa 20 krotną stawkę. Ten stuk monet o metalową rynienkę. Szybko podajemy jej kubek, żeby zebrała wygraną. Szkoda, że postawiła tylko 5 centów. Za chwilę w tym samym miejscu Ania wygrywa - 5 * 5 centów. Ja znowu nic. O 23:00 dochodzimy do Bellagio. To hotel, przed którym znajduje się ogromna sadzawka, w której, co jakiś czas tańczą fontanny. Właśnie rozpoczął się koncert, białe fontanny tańczą do muzyki. Mamy świetne miejsce do obserwacji i słuchania. Przez godzinę oglądamy 5 różnych koncertów. Ostatni do "Deszczowej piosenki". Czekamy na Pawła. Czekamy dość długo, prawie godzinę, a Paweł z Jurkiem czekają na nas. My z boku, a oni w centralnej części. Na kemping dojeżdżamy koło 1:30. Dalej jest gorąco, choć już nie tak jak w dzień. Kolejna kąpiel. Nie da się spać, nawet ziemia jest gorąca.
Wstajemy o 7:00. Trochę później niż zwykle, żeby odespać wczorajszą eskapadę. Dalej jest upał. Opuszczamy Las Vegas. Jedziemy w kierunku Grand Canyon NP.
Mijamy zaporę Hoovera. To hydroelektrownia na rzece Colorado. Chyba jednak spaliśmy za krótko, bo wszyscy śpimy w samochodzie. Miejmy nadzieję, że Paweł nie śpi. Z daleka widać burzę i straszne deszcze. South Rim Grand Canyon wita nas ulewą. Zostawiamy auto na parkingu i wahadłowym autobusem jedziemy
...
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























