Dziko i Tanio - Karaiby (dzień 10)
Tomasz Michniewicz Wyświetlono: 478 razy 2007-06-04 11:04:57![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.98 (82 głosów) |
Dziko i Tanio jest pierwszym w Polsce podróżniczym programem dla backpackerów. Omijam drogie hotele, klimatyzowane autobusy i zorganizowane wycieczki. Liczy się przede wszystkim budżet.
Maracs Beach. Niewiarygodne miejsce. Taki Karaibski Sopot, z całym zapleczem infrastruktury, z najlepszymi na świecie Shark'n'Bakes (rekin podawany w cieście jak hamburger, z mnóstwem dodatków i sosów - rewelacja), z wysokimi falami, piaskiem białym jak śnieg i palmami wzdłuż plaży. Ulubiona zatoka localsów i turystów. Nic dziwnego.
Spędziliśmy 1,5 godziny czekając na autobus w centrum Port of Spain. Najwspanialsze czekanie w moim życiu. Tu się przez cały czas tyle dzieje, jak nigdzie indziej. Uliczni kloszardzi tańczący i podśpiewujący sobie melodie grzmiące z przenośnych soundsystemów zasilanych wielkimi jak stodoła akumulatorami. Ruchomy targ, przenoszący się z miejsca na miejsce, a na nim papaje, kraby, sznurówki, mango, ryby, płyty DVD i co jeszcze chcesz. Do tego standard: "folks chillin in the street", odpimpowane bryki, koniecznie z błyszczącymi felgami, przyciemnianymi szybami i lśniącym lakierem, a do tego - obligatoryjnie - jakieś hasło naklejone na szybie. God is Good. Ultimate Hustler. Barely street legal. Cokolwiek pasuje do image'u właściciela, równie odpimpowanego w biżuterie.
Ale Maracas i tak rządzi.
KOSZTY
Hotel: 75 PLN
Jedzenie: 20 PLN
Transport: 5 PLN
Całkowity koszt: 3420 PLN
| Oceń relację |
BarbadosWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













