Hurgada
Egipt 2007, cz11

Jpgiemza2007-05-17 14:36:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
bylo to tylko biuro posredniczace i pan NIC nie potrafil nam powiedziec: ani z kim, ani gdzie. Nastepna szkola to Diamond Divers i tu po dluzszej rozmowie z wlascicielem, po zobaczeniu sprzetu i dogadaniu sie co do ceny ( 1050LE za 2 dni/2os) postanowilismy wykupic nurkowanie. Wprawdzie pan rowniez nie potrafil nam powedziec, gdzie bedziemy plynac, bo jego lodka jest w remoncie i musi sie do kogos podczepic, ale juz zostalismy. Przygotowalismy sobie sprzet, zaplacilismy zaliczke i wyruszylismy na zakupy "pamiatkowe". Kupilismy male skarabeusze, przy okazji dostalismy jeden malutki magnesik, ktory chcialam po powrocie dokleic do jednego skarabeuszka, aby zrobic z niego magnes na lodowke. Balam sie jednak zgubic taki malutki magnesiczek wiec z namaszczeniem, ale bez myslenia schowalam go do plastikowego etui razem z karta bankomatowa...
Dalszymi zakupami byly 2 koszulki, w tam jedna robiona na specjalne zyczenie Piotrka (wybral sobie fason, kolor, rozmiar i wzor wyszycia i przy nas maszyna robila haft na koszulce!), za obydwie zaplacilismy 25LE. Caly czas szukalismy albumu na zdjecia, aby miec podobna pamiatke jak z Tajlandii,wypatrzylismy jeden nieduzy z wielbladziej (?) skory, ale chcieli za niego...400LE!!Oczywiscie zrezygnowalismy a po pol godzinie znalezlismy sklep z nalepionymi, stalymi cenami pamiatek w niezwykle korzystnych cenach i za IDENTYCZNY album zaplacilismy 40LE!!Do tej ceny nigdy w zyciu bysmy nie stargowali!
Jako zakonczenie wieczoru w miescie musielismy wyjac pieniadze z bakomatu (takie byly zakupy!) , nie mielismy zbyt wiele, a nastepnego dnia musielismy zaplacic za nurkowanie. Taka mamy swiecka tradycje na wycieczkach, ze korzystamy z mojej karty i sprawdza sie to swietnie. A tym razem probuje 3 razy, a bankomat caly czas ja wypluwa.. Zupelnie nie wiedzialam, co sie dzieje, juz poszlam z karta do banku, zapytac sie czy aby bankomat nie uszodzony. Czekalam w kolejce i nagle z przerazeniem oznajmilam mezowi, ze zgubilam ten sliczniutki magnesik, co to go razem z karta schowalam.. Piotr az sie za glowe chwycil...I juz nie musialam sie pytac, czy bankomat popsuty...Dobrze, ze Piotr mial jeszcze 2 karty: do jednej w ogole nie znal pinu, do drugiej nie mogl sobie przypomniec :-/ Wesolo nam nie bylo.
Ale za 3 proba pin sie przypomnial i mielismy pieniazki, kochane pieniazki!
Juz mogismy spokojnie wracac do hotelu..Zlapalismy busika,w ktorym jechalo jeszcze paru Egipcjan, zapytalismy sie, czy do Magawish dowioza nas za 4LE, zgodzili sie, to wsiedlismy. A gdy wszyscy tubylcy wysiedli, kierowca mowi, ze teraz to 20LE.. kazalismy sie zatrzymac, zaplacilismy 2LE i zmienilismy busa, ktorym za 4LE dojechalismy na miejsce. Jeszcze tylko kolacja, kapiel i spac!
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















