pustynia,cd.
Egipt 2007, cz9

Jpgiemza2007-05-17 14:22:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
co wyprobowal Piotr na swoich kapielowkach i na skorze- rudy kolor ciezko bylo zmyc. Odswiezeni wrocilismy do muzeum po akumultorki a potem do "centrum" po zakupyoraz zadzwonic do hotelu. Z przelozeniemrezerwacji nie bylo zadnych problemow, z zakupami tez - tzn, my ich nie robilismy, masobie urzadzilismy spacer po oazie. Gdy spotkalismy sie z Alim, pojechalismy razem za oaze do gaju palmowego po drzewo. Szkoda, ze akurat nic nieowocowalo ;-) Ale duzo bylo pomaranczy i limetek, jak nam wytlumaczyli oraz mnostwo kwitnacych palm daktylowych. Zbiory sa dopiero jesienia..
O 12 pojechalismy znowu na pustynie. Gdy panowie przy zrodelku myli naczynia, my znowu spacerek. I z daleka zobaczylismy stado wielbladow. Ali wytlumaczyl nam, ze to stadkowraz z opiekunami czeka na turystow i beda jechac na wielbladach przez pustynie. Ale fajowo..Podjechalismy do nich i za 10LE zgodzili sie, zebysmy sie kawalek przejechali. Wybrali ciezarna wielbladzice, moze spokojniejsza od reszty byla?.. W kazdym badz razie pojezdzilismy kazde z 5-10 minut. Super wrazenie, jechac na wielbladzie po pustyni, ktory to wielblad wyglada jak wielblad, a nie jak zwierze z cyrku, ktore widywalismy do tej pory kolo atrakcji turystycznych.
Nastepnie udalismy sie w dalsza droge, na Stara Biala Pustynie. Na poczatku przerwa na mala przekaske, czyli salatke z tunczyka, bialy ser i chleb. Znalezli na srodu pustyni 2 palmy i tam sie zatrzymalismy a po niedlugim czasie podjechal inny samochod nastapila zmiana pojazdow.
Na Starej Bialej Pustyni tez bylo pieknie..nie zatrzymywalismy sie na dlugo, tylko kilka razy na pare chwil, dluzej tylko w miejscu, gdzie byly piekne, wyrzezbione w fale poklady kredy, w ktorych mozna bylo zalezc zatopione muszelki. Dziwne wrazenie jechac po piasku, ktory kiedys byl na dnie ogromnego morza...
Kolejny cel to gory Akabat i Magiczne Zrodlo. Na poczatku przejechalismy przez gory, zatrzymalismy sie pozbierac nieco kamieni w ksztalcie kwiatow i pojechalismy do agicznego zrodla. Wprawdzie bez problemu je Ali znalazl, ale zapomnial nam powiedziec, gdzie to trzeba usiasc, aby po chwili pojawiala sie pod pupa woda.
A potem dlugo jezdzilismy w kolko, Ali najpierw mowil, ze szuka nowego magicznego zrodla, potem, gdy juz jezdzilismy w kolko, ze wie, gdzie to jest, ale teraz szuka miejsca na nocleg, az w koncu pojechalsmy spowrotem w doline w gorach Akabat. Chyba cos nie mogl znalezc tego nowego zrodla, ale sie nie chcial przyznac..
Na miejscu panowie rozbili oboz, ja obralam ziemniaki a Piotr poszedl na zachod slonca. Gy zobaczylam zdjecia z tego zachodu, pozalowalam tych ziemniakow...Taki byl piekny...a mi sie zal zrobilo Muhamada, bo on taki zmeczony byl i chcialam mu pomoc..NIDGY WIECEJ OBIERANIA ZIEMNIAKOW NA URLOPIE!!!!!!!!!
Potem do Piotrka dolaczylam, ale juz bylo po najpiekniejszym :-(
A widzielismy grupe Francuzow wedrujacych po pustyni z malymi plecaczkami. Wynajeli sobie pare jeepow, aby im przewozic duze bagaze a oni na nozkach, spacerkiem przey bezdroza. Fajnie!
Na kolacje dostalismy te nieszczesne ziemniaki i inne warzywa z ryzem i tym razem ugotowaym w jednym garnku z warzywami kurczakiem. Pogadalismy krotko, bo zmeczeni bylismy wszyscy niesamowicie i poszlismy spac. Tez opatuleni w spiwory i koce. Na pustyni jak nie ma slonca, to jest zimno straszliwie. Na wieczor zakladalismy skarpetki, adidasy, dopinalismy nogawki do spodenek, na gore kurtki, ja pod kurtke jeszcze polarka. W nocy spalismy w calym tym ubraniu.
Ale tej nocy wial straszny wiatr, budzilismy sie, bo wialo nam w oczy i w twarz, obracalismy sie, zeby wialo we wlosy, zawsze to lepiej niz gryzc piasek ;-)
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















