Kair
Egipt 2007, cz 7

Jpgiemza2007-05-17 13:56:50
Wyświetlono razy (ostatnio: )
i z nami, i z kierowca. Pokazal nam, ktory to busik jedzie w kierunku Nilu. Podziekowalismy serdecznie. Nastepnie taksowka dotarlismy do dzielnicy koptyjskiej. Na poczatek jakies jedzonko, na szczescie pozwolono nam umyc twarze. Czesc koptyjska jest nieduza, to stloczenie wielu kosciolow w jednym miejscu, bardzo ladne i sympatyczne. Poza tym podobno w jednym z kosciolow w piwnicach ukrywala sie Swieta Rodzina. Zwiedzilisy jeszcze cmentarz, grobowce wielkie, z drzwiami i oknami a przy jednym z nich ludzie robli sobie jakies towarzyskie spotkanie. Podobno to bardzo popularne w Egipcie, aby swietowac ze zmarlymi.
Mielismy jeszcze sporo czasu wiec postanowilismy taksowka za 20LE podjechac do Miasta Umarlych.Tam kiedys byly cmentarze,teraz niektore grobowce biedni przerobili sobie na mieszkania, inne domy wybudowali i mieszkaja. Sa tam tez sklepy, kafejki, teraz to po prostu takie slamsy.Nasz taksowkach obwiozl nas po dzielnicy, zwiedzilismy 2 meczety, w jednym z nich Piotr wszedl na minaret, widzielismy rowniez malutka "hute" szkla - pan mial w niewielkim pomieszczeniu piec i sam wydmuchiwal cudenka. Naprawde fajne, kolorowe szklo mozna tam bylo kupic, ale perspektywa dzwigania tego na grzbiecie i pustynia odstraszyly mnie od kupowania. Inaczej na pewno dalabym zarobic niezla sumke ;-)
Na koniec podjechalismy pod hotel i okazalo sie, ze taksowka kosztuje 65LE! Ale juz nie mielismy sily sie targowac..
W hotelu wykapalismy sie w chlodnej wodzie (w tym hotelu ciepla jest tylko w okreslonych godzinach) i pospalismy do 18.
A potem trzeba bylo poszukac sobie kolacji. Wybralismy bar niemalze naprzeciwko hotelu, gdzie jedzenie moze niezbyt rewelacjne ale szybko. Chcielismy znalezc jeszcze dzis jakas wycieczke na pustynie na jutro i spieszylo nam sie. Troche pochodzilismy w poszukiwaniu biura podrozy, ale w piatek byla wiekszosc pozamykana. Na ulicy zaczepil nas chudy chlopak, fryzjer,jak powiedzial, i sami sie przyznalismy ze chcemy na pustynie. Wtedy sie okazalo, ze jego brat ma tu za rogiem ma agencje turystyczna,oczywiscie dzis zamknieta, ale on dla nas zalatwi wycieczke na 2 lub 3 dni, jak bedziemy chcieli za 800LE/2os. Ale chcielismy jeszcze czegos poszukac na internecie poza tym, jakos niewyraznie tak brac pierwsze, co daja, na dodatek od nieznajomego z ulicy. Powiedzielismy, ze za 1-2-godziny sie do niego zglosimy. Posiedzielismy krotko w kafejce a potem wyruszylismy na spacer, szukac jednak biura podrozy. Znalezlismy: zaproponowali 1100LE/2os za 2 dni. Czyli sporo wiecej. Kolejny spacer, aby przemyslec sprawe i w koncu postanowilismy zaryzykowac. Poszlismy do zakladu fryzjerskiego i zaczelismy negocjacje. Chlopak napisal nam na swistku papieru wszystko, co zobaczymy, dostalismy herbate. Ja bylam nieufna, chcialam, aby jutro przyniosl nam jakas umowe czy cos w tym rodzaju (HEHEHE, ale ja naiwna..). Obiecal napisac na komputrze i dac nastepnego dnia. Jeszcze tylko pojechalismy na dworzec autobusowy kupic na jutro bilety i namowil nas na kupno wina na pustynie. Umowilismy sie na 6:30 jutro rano przed naszym hotelem i rozstalismy sie.
W hotelu poprosilismy o sniadanie na 6:15 i musielismy jeszcze zalatwic jedna sprawe :Piotr zaplacil z gory za 2 noclegi i chcielimy poprosc, aby zwrocili nam pieniadze lub przesuneli pobyt na inny termin. Zgodzili sie przesunac pobyt o 1 dzien. Spakowalismy sie, jako tako wyczyscilismy aparaty po przygodach w Gizie i poszlismy spac.
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:










































