Egipt 2007, cz6
jpgiemza Wyświetlono: 232 razy 2007-05-17 13:39:01![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.96 (93 głosów) |
ostatni dzien w Luksorze
22 marca
Znowu wstalismy o nieprzyzwoitej godzinie-5:45.....Ale bylo przyjemnie chlodno;-) i widzielismy kolejny swit. Po pysznym sniadaniu poszlismy na nadbrzeze,aby promem sie przedostac na drugi brzeg Nilu. Po drodze zaczepil nas mlody mezczyzna, doskonale mowiacy po angielsku (jak sie pozniej okazalo byly nauczyciel anglistyki) i zaoferowal nam taksowke na caly dzien za 150LE, bez targowania. Wzielismy. Z brzegu jeszcze popatrzelismy na powoli wznoszace sie balony nad Dolina Krolow, na taka przyjemnosc trzeba wstac jeszcze wczesniej i zaplacic paredziesiat dolarow. Prom na drugi brzeg kosztowal 1LE/os, bez podzialu na czesc damska i meska. Nasz przewodnik zawiozl nas najpierw pod Swiatynie Hatszepsut, zebysmy kupili sobie bilety (bo potem jest kawal drogi od kas do swiatyni) po 25LE/os, a nastepnie do Doliny Krolow. Umowilismy sie, ze sciezka wsrod gor przejdziemy do Swiatyni Hatszepsut i spotkamy sie okolo 11 na parkingu.
Bilety kosztowaly 70LE/os i mozna zwiedzic tylko 3 grobowce. Z zewnatrz wyglada to bardzo niepozornie: male wymurowane drzwi , jak do jakiejs piwnicy. Ale w srodku grobowce sa bardzo dlugie i niektore prowadza naprawde gleboko pod ziemie. Mielismy upatrzone 3 niby najpiekniejsze, ale niestety byly zamkniete. Obliczono ile kazdy turysta zostawia potu w takim grobowcu a to oczywiscie je niszczy, dlatego mozna zwiedzac tylko 3 a poza tym czesc sie zamyka na pewien czas, ponownie otwiera, a zamyka inne. I madrze. Poza tym obowiazuje zakaz robienia zdjec, rowniez bez flesza. Niestety bylismy swiadkami jak pewien pan przymierzal sie z aparatem na malowidla i, pomimo, ze Piotr zwrocil mu uwage, blysnal fleszem. Ale wtedy zjawil sie straznik i rozpetala sie buurza...Klocili sie strasznie, ale w sumie straznik mial racje. My zwiedzilismy grobowiec Ramzesa III, Tuthmosisa IV i Amenhotepa II.
Gdy juz zaczynalo sie robic bardzo cieplo, czyli okolo 9, zaczelismy isc sciezka w gory, w strone swiatyni Hatszepsut. Na poczatku pare sciezek wilo sie kolo siebie i musielismy pytac o droge, ale dopiero jak zostala juz tylko jedna,prosta, przylaczyl sie do nas chetny nam wytlumaczyc droge miejscowy, przy okazji wyjal z kieszeni alabastrowego skarabeusza, bo moze bym kupila, taki piekny? Mily byl, ale troche namolny, a widoki byly takie piekne, ze chcielismy zostac sami i podziwiac. Z trudem udalo nam sie odprawic pana, oczywiscie nie obylo sie bez bakszyszu (za co? chyba za rozmowe...). Bylo naprawde pieknie, juz porzadnie goraco a temperatura jeszcze rosla, ale nie chcialo nam sie schodzic w dol i spacer w gorach porzadnie nam sie przeciagnal. Po drodze spotkalismy 2 policjantow objuczonych ogromnymi worami z puszkami picia, niesli je do kwatery w gorach.
Swiatynie Hatszepsut zwiedzilismy w miare szybko, bylo bardzo duzo ludzi, szczegolnie wycieczek szkolnych, glosnych ze nie wiem.
| Oceń relację |
EgiptWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















