• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Egipt 2007, cz3

jpgiemza Wyświetlono: 165 razy 2007-05-17 12:31:09
  Ocena:3.14 (87 głosów)


dzien trzeci
19 marca
Budzik nastawilismy na 3:00 w nocy, obudzilo nas jednak glosne pukanie do drzwi pare minut wczesniej. Szybko sie ubralismy, winda na dol a tam dostalismy "zimny prowiant". I zaczelo sie czekanie..od 3:20 do 3:50,zimno bylo niesamowicie. Nareszcie podjechal bus, zajelismy 2 ostatnie miejsca i pojechalismy na miejsce formowania sie konwoju. Wyjazd dopiero o 4:30. W takim konwoju jedzie sie ze wzgledow bezpieczenstwa z policja turystyczna. Ma strzec przed zamachami islamskich ekstremistow, w gruncie rzeczy jaki jest lepszy cel niz pareset (a moze i wiecej) turystow w parudziesieciu autokarach? W sumie konwoj wyglada, jak powinien tylko na poczatku, bo potem zaczynaja sie wyscigi i calosc sie rwie, rozciaga. Ale tez pare przystankow na "bramkach" policyjnych. Zadnego sprawdzania dokumentow jednak nie ma.

Ze wzgledu na krotki sen i wstawanie w srodku nocy zaliczylismy kolejny wschod slonca. Piotrek robil zdjecia z busika, ja jednak probowalam nadrabiac stracony sen. Wiedzialam, ze to na pewno nie ostatni dzionek na urlopie ;-)

Na miejscu bylismy okolo 8 rano, ludzi multum!!Tragicznie. Najpierw kolejka do kasy, moze niezbyt dluga, ale wolno dzialajaca, bilety po 80LE/os a pozniej spacerek w kierunku swiatyn: Ramzesa II oraz jego zony krolowej Nefertari. Na poczatku Piotrek wykorzystuje jeszcze dobre, lagodne swiatlo i robi zdjecia, ja kule sie z zimna i czytam przewodnik. Jest mnostwo grup turystow z Niemiec, Anglii, Japonii... Podlaczlismy sie ciut do grupy Niemcow, posluchac czegos ciekawego, potem jeszcze troszke po angielsku..
W koncu poszlismy zwiedzac. Te swiatynie, podobnie, jak swiatynia Izydy na File, byly polozone o wiele nizej, ale je rowniez pocieto i przeniesiono na wyzszy poziom, aby uchronic od zalania woda. Sa dobrze zachowane,nawet miejscami widac kolory, ciezko sie jednak zwiedza, bo wszyscy najpierw sluchaja historii a potem szturmem do swiatyn, na dodatek glownie najpierw do swiatyni Ramzesa, a potem do swiatyni Nefertari. W miedzyczasie zrobilo sie goraco,a w swiatyniach, przy natloku ludzi jeszcze cieplej. Ale czasu jest sporo, mozna poczekac w kolejkach i sie troche potloczyc. W srodku nie wolno robic zdjec, wiele osob laie jedna ta zasade i nawet fleszami blyskaja. Gdy juz sie napodziwialismy, znalezlismy jakas laweczke i zjedlismy sniadanie a nastepnie zwawym krokiem znalezc busika, bo o 9:45 formuje sie konwoj w droge powrotna. W ta strone nie bylo tak przyjemnie- goraco, duszno, nie wiem, czy bus nie mial klimatyzacji, czy kierowca wylaczyl, dosc, ze nawet nie mozna bylo otworzyc okien. Puszka normalnie.
Podwieziono nas pod hotel, gdzie juz czekal na nas posrednik aby zaprowadzic nas na statek. Mielismy 5 minut na spakowanie, ja jeszcze szybko pobieglam do apteki, bo Piotrek cos sie niewyraznie czul i kupilam..nifuroksazyd.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
EgiptWybierz obszar który Cię interesuje

EgiptChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju