Kijów - złote kopuły i pomniki
kowcio Wyświetlono: 2139 razy 2007-05-09 23:10:13![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.12 (43 głosów) |
Krótka relacja z 3 dniowego pobytu w Kijowie
Z tym Kijowem to była niezła heca. W sobotę rano ruszyliśmy samochodami na rumuńską Bukowinę. Ale ta przygoda zakończyła się już w słowackim Vranovie nad Toplou, ledwie 120km od domu. Defekt pojazdu i wracamy na lawecie do Krosna. Auto zostało błyskawicznie naprawione, ale już nam się nie chciało ponownie wyruszać. Przy piwku ustaliliśmy plan awaryjny - jedziemy rano do KIJOWA. Pospiesznie zebrane mapy, przewodnik Bezdroży i w drogę. Klasycznie - przez Przemyśl, Medykę do Lwowa i stamtąd pociągiem do Kijowa. Dla Magdy i Anki to był pierwszy raz. Pierwszy raz w ukraińskiej plackarcie oczywiście:)
W Kijowie pierwsze kroki skierowaliśmy do metra. I tu podwójne zaskoczenie. Po pierwsze stacje są głęboko pod ziemią - niekiedy 100 metrów. Zjazd ruchomymi schodami zajmuje dłuższą chwilę, a drugie zaskoczenie to cena przejazdu - ledwie 50kopiejek (30gr).
Zwiedzanie Kijowa zaczęliśmy od Ławry Pieczersko-Kijowskiej. Jest to spory kompleks sakralny - zwane matką prawosławnych monasterów słowiańskiego Wschodu. Byliśmy tam wcześnie rano, co pozwoliło na delektowanie się tym miejscem. Wraz ze wzrostem liczby pielgrzymów i turystów Ławra zaczynała bardziej przypominać jarmark niż miejsce kultu religijnego. Jak przystało na prawosławną stolicę Ukrainy Ławra ze złotymi kopułami na cerkwiach i korytarzami (pieczary) podziemnymi robi spore wrażenie.
Uduchowieni pobytem w Ławrze pojechaliśmy z powrotem na dworzec poszukać kwater. Niestety nie było to takie proste, jak nam się wydawało. Kobiet oferujących kwatery owszem było sporo, ale ceny wyjściowe to 100 hrywien za osobę za noc. Nie dobiliśmy z paniami targu, więc znów ruszyliśmy w miasto. Po krótkiej wizycie na Stadionie Republikańskim, Chreszczatyku i w kilku hotelach znów stanęliśmy do "rozmów handlowych" z kobietami od kwater. Tym razem jednak udało się znaleźć dobry lokal w rozsądnej cenie. 200 hrywien za całe mieszkanie za 5 osób to była dobra propozycja. Co prawda było to przy końcowej stacji metra, ale przy dobrze działającym metrze to żaden problem.
Tego dnia po dotarciu na mieszkanie nie chciało nam się już nigdzie ruszać. Jedynie Władek poleciał do sklepu...:)
Kolejny dzień - 1 Maja Święto Pracy powitał nas zimnem i padającym drobnym śniegiem. Mimo paskudnej pogody ruszyliśmy w miasto, aby poznać Kijów jako stolicę kraju z najważniejszymi budynkami państwowymi a później zapuścić się w Stary Gród. Na początek trafiliśmy na manifestację opozycji i komunistów na Majdanie Niezależności. Przypomniał się trochę 1 Maja z czasów PRL z propagandowymi przemówieniami starszych gości obwieszonych orderami:) Podążając dalej tropami czasów słusznie minionych przeszliśmy obok Domu Ukraińskiego (dawne muzeum Lenina) do Pomnika Przyjaźni Narodów (w domyśle Rosji i Ukrainy).
| Oceń relację |
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju









































