Wspinaczka w Szkocji 02.2007
Wspinaczka w Szkocji 02.2007


Marcin Kacperek2007-05-09 21:52:29
Wyświetlono razy (ostatnio: )
www.freerajdy.pl
Szkocja jest kultową lokalizacja dla zimowych wspinaczy. Bardzo specyficzny mikroklimat powoduje, że tworzą się tam warunki niespotykane nigdzie indziej. Strome ściany położonych niedaleko wybrzeża morskiego gór pokrywają się warstwą szadzi przypominającej konsystencją coś pomiędzy twardym śniegiem, a miękkim lodem. Ponad sto lat historii wspinania po tym wątłym medium zaowocowało legendą na cały wspinaczkowy świat. Drogi słyną z trudnej asekuracji, co przekłada się na język polski mniej więcej tak, że wspinając się tam łatwiej sobie zrobić krzywdę, niż w innych górach. Żeby domknąć ten obraz trzeba dodać, że pogoda, delikatnie mówiąc, nie rozpieszcza – mgły, opady i zamiecie są normą. Rozumiem, że każdy, kto doczytał do tego momentu, jest już prawie spakowany na wspinaczkowy wyjazd do Szkocji...
Na wypadek gdyby ktoś jednak nie miał czasu akurat jutro, przedstawiam krótką relację z naszej misji specjalnej w lutym tego roku. Kilku wieloletnich gości naszego serwisu wspinaczkowego, z doświadczeniem wyniesionym ze wspinaczek na tatrzańskich i alpejskich lodospadach, zapragnęło zobaczyć jak to się robi w Szkocji. Czwórka wspinaczy wymagała skorzystania z dwóch przewodników, więc w sumie skład był sześcioosobowy.
Trudności zaczynają się już w Glasgow – bezpośrednio po zajęciu miejsca za kierownicą wypożyczonego samochodu. Kierownica z prawej strony, biegi zmienia się z lewej, w naszym przypadku dopiero po odruchowym uderzeniu prawą ręką w drzwi samochodu... To, że wszyscy jeżdżą po złej stronie jezdni, nie jest już żadnym zaskoczeniem, ale ze względu na niechęć do unikania stereotypów, chorobliwa oszczędność gospodarza miejsca, w którym zamieszkaliśmy, dopiero na drugi dzień skojarzyła nam się z cechą często przypisywaną Szkotom. Energooszczędne żarówki o jasności porównywalnej z wyświetlaczem telefonu komórkowego, przepływowe podgrzewacze wody i grzejniki w pokojach samoczynnie wyłączające się po bardzo krótkim czasie i nie włączana suszarnia wyjaśnione zostały krótko – we are very eco-friendly here. – Akurat.
Po całym wstępie, który, mimo że ciężki, wprawiał nas w doskonałe nastroje, samo wspinanie okazało się po prostu bardzo fajne. Pogoda była szkocka, z poprawką na najcieplejszą zimę od kilkudziesięciu lat. Dodatnie temperatury powodowały, że słaby z zasady szkocki lód rozmakał i mieliśmy do czynienia ze Szkocja do kwadratu. Nie dało się wspinać po bardzo trudnych drogach, ale przedzieraliśmy się przez obsuwające się pola śnieżne, miękkie lodospady i nawisy tworzone przez wiatr hulający po olbrzymich płaskich wierzchołkach. Asekuracja nie była wcale tragiczna – niby wszystko jest względne, ale udawało nam się tak dobierać drogi, że działaliśmy bez poczucia narażania się nadmiernie. W dwa dni pojawiły się nawet przebłyski słońca, pozwalając zobaczyć okolicę, co wielu udaje się dopiero po latach bywania w regionie. Niżej położone ściany były zupełnie nie do użytku, bo nie było na nich cienia lodu, za to bujnie rozwijała się zimnolubna roślinność.
Ograniczeni od dołu wspinaliśmy się na wysoko położonych ścianach Aonach Mor i słynnym Ben Nevis, czyli najwyższym szczycie Zjednoczonego Królestwa. Krótko mówiąc – robiliśmy to, o co chodziło. Dodatkowo – jedliśmy wyśmienity, świeżo łowiony sea food i prowadziliśmy testy niespotykanych nigdzie indziej gatunków szkockiej whisky, o tyle bezproduktywne, że ich nazwy były niemożliwe do wymówienia, ani do zapamiętania.
W niczym nam to nie przeszkadzało i będziemy z pewnością powtarzać wyjazdy pod tytułem Scotland – full flavor.
Zobacz zdjęcia:
Wielka Brytania
Wielka Brytania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























