Wyprawa rowerowa przez Polskę, Słowację, Czechy, Węgry i Austrię
Wyszechrad rowerem - cz. III (Austria, Czechy)

Nomit2007-04-24 12:06:07
Wyświetlono razy (ostatnio: )
upał. Kierowaliśmy się wzdłuż granicy Czesko-Słowackiej.
Dzień 19 (02.08.2003)
Kryzys. Oboje czasami przechodziliśmy słabsze chwile. Pomaga wtedy doping i motywacja drugiej osoby. Chyba się odwodniłem i dostałem lekkiego udaru - to dość częste na wyprawach tego typu. Postanowiliśmy odtąd wstawać wcześniej i robić przerwę około południa.
Dzień 20 (03.08.2003)
Prekroczyliśmy granicę w Broumov-Bylicach. Kierunek Praga. 120 km.
Dzień 21 (04.08.2003)
Przejechalilśmy Brno. Dalej męcząca jazda niewielkimi wzniesieniami. Ponad 100 km.
Dzień 22 (05.08.2003)
Kutna Hora. Spaliśmy pod Pragą. 130 km.
Dzień 23 (06.08.2003)
Praga. Sakwy zostawiliśmy w przechowalni na dworcu. Główne zabytki. Duża i malownicza starówka. Wąskie uliczki. Wieczorem, kilkadziesiąt kilometrów za miastem znaleźliśmy nocleg. Było już ciemno. Jedząc kolację usłyszeliśmy, że obok nas coś chodzi. Bylilśmy przyzwyczajeni do różnych odgłosów lasu, lekceważąco spokojnie kontynuowaliśmy posiłek. Nagle to "coś", będąc kilka metrów obok nas zdradziło pomrukiem swoją tożsamość. Był to dzik! Na boso zaczęliśmy uciekać. Po ok. 300 m zatrzymaliśmy się. Uzbrojeni w drewnianą sztachetę(!) ruszyliśmy z odsieczą. Zwierzęta boją się ludzi, gdyby jednak była to maciora z małymi być może zaatakowałaby. Musieliśmy zachowywać się zbyt cicho. Zaczęliśmy krzyczeć, klaskać w dłonie i gdy dotarlilśmy na miejsce teren był czysty. Rozpaliliśmy małe ognisko, żeby wszystkie zwierzęta wiedziały, że tu jesteśmy i dały nam spokojnie spać. Rano okazało się, że spaliśmy pod dębem, a dzik sam pewnie się zdziwił - bo to jakby ktoś rozbił sobie namiot na naszym tależu z obiadkiem.
Dzień 24 (07.08.2003)
Kierunek - Harrachov. Gdzieś po drodze w pewnej miejscowości wszędzie były megafony. Z nich grała kojarząca się z PRL-owskimi filmami muzyka, w których uśmiechnięte dzieci maszerują w pochodzie i śpiewają. Punkt 13.00 członkini Departamentu Obfitości chłodnym głosem czytała lokalne ogłoszenia. Ok. 21.30 przekroczyliśmy granicę w Jakuszycach. W Szklarskiej Porębie, z samochodu z którego natężenie wydobywającego się dźwięku znacznie przekraczało normy, usłyszeliśmy zaczepkę słowną kilku wyraźnie nieprzychylnie nastawionych do nas osób. To znak, że już na pewno jesteśmy w kraju. Spaliśmy przed Jelenią Górą. 140 km.
Dzień 25 (09.08.2003)
Pobudka 6.00. Ok. 12.30 byłem w domu.
Zobacz zdjęcia:
Czechy
,
Austria
Czechy - wybierz obszar, który cię interesuje:














































