Wyprawa rowerowa przez Polskę, Słowację, Czechy, Węgry i Austrię
Wyszechrad rowerem - cz. I (Polska)

Nomit2007-04-24 12:02:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Dzień 0 (14.07.2003)
Nie mieliśmy szczegółowo zaplanowanej trasy, do wyboru było kilka opcji, ale głównym priorytetem było dojechanie do Chochołowa i tam podjęcie decyzji. Spakowałem niezbędne rzeczy (mapa, lornetka, witaminy, nóż, kubek, dokumenty, karimata, śpiwór, ubranie, latarka, radio - wszystko razem ważyło ok. 13.5 kg). Kilka dni wcześniej zrobiłem przegląd młodością nie grzeszącego już roweru (rozkład na części pierwsze).
Dzień 1 (15.07.2003)
Zaraz po wyjeździe pod moim domem Janek złapał "gumę". Wyruszyliśmy dopiero o czwartej po południu. Mimo tego do końca dnia zrobiliśmy 80 km nocując w okolicach Nysy.
Dzień 2 (16.07.2003)
Upał. Piliśmy mnóstwo płynów. Trasa : Nysa-Głogówek-Kędzierzyn-Koźle-Rybnik. Spaliśmy w lesie. 160km.
Dzień 3 (17.07.2003)
Dojechaliśmy do Suchej Beskidzkiej. Wiedzieliśmy, że przed nami trudny dzień - trzeba będzie przejechać ponad 100 km pod górę. 120km.
Dzień 4 (18.07.2003)
Trasa nie była trudna - o 16.00 byliśmy w Chochołowie, gdzie spaliśmy w starej, drewnianej chacie góralskiej u mojej rodziny. Tego dnia trochę padało, postanowiliśmy wysuszyć ubrania, zjeść coś ciepłego i nabrać siły - następnego bowiem wypad w Tatry.
Dzień 5 (19.07.2003)
Wstaliśmy o 6.00. Było wilgotno + kiepska przejrzystość. Utrzymywał się słaby, długotrwały deszcz. Z Kuźnic doszliśmy Dol. Jaworzyńską do Murowańca, następnie Suchymi Czubami na Małołączniaka, i dalej Dol. Małej Łąki. O tym, że w Tatrach są niezłe widoki każdy wie. W sobotę jednak utrzymywała się niesamowicie gęsta mgła, widoczność była ograniczona do 10 metrów. Ok. godz. 18.00 wygłodzeni i trochę zziębnięci dotarliśmy do Zakopanego.
Dzień 6 (20.07.2003)
Postanowiliśmy powłóczyć się po Zakopanem (tego dnia były zawody - zjazd rowerów trekkingowych), Wielka Krokiew, Gubałówka, Krupówki. Pora podjąć decyzję dotyczącą kierunku dalszej podróży. Po rozmowie z moją koleżanką, którą przypadkowo spotkaliśmy w Zakopanem, stwierdziliśmy, że kraje takie jak Ukraina i Rumunia niekoniecznie należą do najbezpieczniejszych (szczególnie dla turystów śpiących na dziko). A więc na początek Słowacja. Wyjazd za 2 dni.
Dzień 7 (21.07.2003)
Pierwszy posiłek zjedliśmy gdzieś w połowie szlaku z Doliny Jaworzyńskiej do Murowańca na ławce. Następnie Przełęcz Zawrat, skąd czerwonym szlakiem (Orla Perć - szczególnie podobała mi się drabinka metalowa przymocowana do pionowej ściany skalnej;) do Dol. Pięciu Stawów, gdzie chwilę odpoczęliśmy. Nastawiając się na duży wysiłek tego dnia, okazało się, że mam jeszcze niezłe pokłady energii. Z "Dol. Pięciu..." zacząłem biec (wydawało się to mniej męczące niż schodzenie). Jankowi ten pomysł się z początku nie spodobał jednak po jakimś czasie złapał "zajawkę". Tak więc biegliśmy robiąc kilka krótkich przerw. Wystraszeni ludzie uciekali nam z drogi. To było dopiero zakończenie dnia. Następnego nogi trochę bolały jednak jazda wydawała się bezwysiłkowa.
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























