Wyprawa rowerowa do Dubrovnika
Rowerem nad Morze Adriatyckie - cz. III (Chorwacja - wzdłuż Adriatyku)

Nomit2007-04-23 00:22:45
Wyświetlono razy (ostatnio: )
innego miejsca, więc na asfalcie rozbiliśmy namiot. W nocy trzeba było uważać, żeby sobie zębów nie wybić podczas obracania na drugi bok. 120 km.
Dzień 17 (30.07.2004)
Wstaliśmy o 5.00. W Splicie (kolejny zabytek UNESCO) zjedliśmy posiłek. Domy i uliczki jak w Dubrovniku. W Split Catedral (5 kun) były popiersia świętych z kawałkami ich czaszek za szybką. Ładny port, starożytne budowle. Grupa 5 muzyków umilała czas śpiewając a capella folklor chorwacki. Sen koło Sibenik. 124 km.
Dzień 18 (31.07.2004)
Sibenik (UNESCO). Spotkaliśmy 2 rowerzystów - z Austrii i Ukrainy. Zwiedziliśmy miasto. Koło 14.30 przerwa na plaży przed Zadarem (chciałem wyłowić muszelkę, nie miałem maski, pod wodą było coś większego, ciemnego, chciałem podnieść - był to jeżowiec, w palec wbiło się kilka kolców, bolało, już więcej nie szukałem muszelek). W Zadarze zobaczyliśmy główne zabytki. W chorwacji widzi się dużo policji. Dobrze. W tej części kraju już łatwo o miejsce na nocleg. 112 km.
Dzień 19 (1.08.2004)
O 5 obudziło nas stado owiec przechodzących tuż koło namiotu. Za nimi pasterz. Widział nas przez siatkę - pozdrowił i poszedł dalej. Postanowiliśmy przejechać tego dnia wyspę Pag, potem promem do miejscowości Prizna. Krajobraz kamienistej pustyni. Po horyzont ani jesnej roślinki. Mijaliśmy porozjeżdżane węże (nawet do 1 m) - trzeba było uważać tylko na żmije. Prom "Jadrolinija" tani (24 kn z rowerem). O 14.30 skończyła się woda i jedzenie. Ciągle upał. Do 18.00 (145 km) żadnego sklepu. Dojechaliśmy do Senj. W nocy zaczął padac deszcz. Nie wyspałem się - wszystko piekło i swędziało. 153 km.
Dzień 20 (2.08.2004)
Wróciliśmy do Senj. Śniadanie w porcie. Odbiliśmy w kierunku Zagrzebia. Przed nami 2 przełęcze (+698, +887). Ludzie znów nagminnie zaczęli machać (jakiś kierowca nawet salutował). Z Vratnika ostatnie spojrzenie na morze. Tu zaczął się już normalny krajobraz. Przejechaliśmy Karlovač. Sen pod Zagrzebiem. W nocy słychać było dziki. Deszcz. 159 km.
Dzień 21 (3.08.2004)
Rano spotkanie z lisem. Minęliśmy Zagrzeb (kierowcy tu jeżdżą bardzo szybko i niebezpiecznie). Granicę przekaraczaliśy w Letenye o 21.30.
Zobacz zdjęcia:
Chorwacja
,
Bośnia i Hercegowina
Chorwacja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































