Wyprawa rowerowa do Dubrovnika
Rowerem nad Morze Adriatyckie - cz. II (Chorwacja - Góry Dynarskie)

Nomit2007-04-23 00:20:36
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
wojskowy, kierowca zatrzymał się i spojrzał z niewyraźną miną. Podeszliśmy i niewinnie spytaliśmy "Do you speak english?" Nie mówił. Pokazał tylko ręką w kierunku wyjścia. Kiwnęliśmy głową na znak, że rozumieny i pojechał.
Janek wiózł obie mapy Chorwacji (kupioną w Zagrzebiu i tą w prezencie) - zniknęły. Musiały wypaść. Zawrócił, a ja schowałem się koło drogi i czekałem. Niedaleko był kolejny skład armat, czołgów i wozów opancerzonych. Też zdawały się być na chodzie. Już z większą ostrożnością szybko zrobiłem kilka zdjęć. Janek wrócił bez map (nie trzeba było kupować nowej - na stacjach INA były za darmo). Zbliżaliśmy się do wyjścia z poligonu, gdzie był szlaban. Nigdy nie zapomnę min strażników, gdy nas zobaczyli. No, wyjeżdza sobie dwóch turystów z samego środka pola minowego. My, jakby nic się nie stało poprosiliśmy o wodę pokazując na puste butelki. Strażnik mówił coś o zakazie wstępu - my, że nie było, on - że musiał być, my - może, ale brama otwarta. Spojrzał, machnął ręką i powiedział "No problem". Dostaliśmy wodę i zanim otworzyli szlaban demonstracyjnie wypiliśmy na raz chyba po litrze. Trzeba było powstrzymać się przez kilkadziesiąt metrów zanim wybuchnęliśmy śmiechem. Dobrze, że nie pytali co tam robiliśmy. Pewnie nawet nie chcieli wiedzieć. "Vojni Poligon E. Kvaternik".
Koło drogi była niesamowicie czysta rzeka z niewielkimi wodospadami, gdzie można było się wykąpać. Woda jak na rzekę - cieplutka. Potem zwiedziliśmy najsłynniejszy Chorwacki Park Narodowy - Plitvička jezera (16 jezior połączonych wodospadami - zabytek UNESCO). Żyje tu niedźwiedź brunatny i wilk. Nocleg w bardzo wietrznej, malowniczej dolinie (zaczęły się prawdziwe Góry Dynarskie). W nocy obudził nas deszcz i burza. W ekspresowym tempie rozłożyliśmy tropik. 107 km.
Dzień 12 (25.07.2004)
Przejechaliśmy 44 km na czczo - czasem sklepy nie stoją za każdym rogiem. Tu wyraźnie widać Chorwację biedniejszą. Po drodze dużo cmentarzy z nowymi nagrobkami. Ogromne pustkowia (kamienne podłoże, nie nadające się do upraw). Wakacje są tu okresem godowym dużych koników polnych - na początku od ich "śpiewu" może rozboleć głowa głowa, potem można się przyzwyczaić. Sen koło jeziora Peručko. 161 km.
Dzień 13 (26.07.2004)
Po krótkim, intensywnym podjeździe - 7 km zjazd. Klimat wyraźnie zaczynał się zmieniać (dziwne rośliny i drzewa - m.in. palmy). Za miejscowością Vrogac, na przłęczy tunel. Potem malowniczy zjazd do płaskiej jak stół doliny, gdzie ludzie uprawiali warzywa i owoce. Trudno było znaleźć nocleg - wszędzie, gdzie tylko kawałek równego terenu były domy albo pola uprawne (na nich ludzie). W końcu rozbiliśmy namiot za cmentarzem w miejscowości Stasevica. 142 km.
Zobacz zdjęcia:
Chorwacja
Chorwacja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































