Wyprawa rowerowa do Dubrovnika
Rowerem nad Morze Adriatyckie - cz. I (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry)

Nomit2007-04-23 00:01:02
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Polska
Dzień 1 (14.07.2004)
Z Sobótki wyjechaliśmy w południe. Kierunek - Paczków.
Czechy
Granicę przekroczyliśmy o 18.30 w Gościcach. Ognisko inauguracyjne;) 109 km.
Dzień 2 (15.07.2004)
Wstaliśmy po 9. Deszcz. Wyjazd o 11.15. Tego dnia trzeba było przebić się przez Hruby - Czeskie Sudety Wschodnie (przeł: +992, +759). Padało do południa. Sumperk, Litovel. Ponieważ wyjazd się opóźnił, minęliśmy zaplanowany wcześniej Ołomuniec od zachodu. O 22.00 - sen. 103 km.
Dzień 3 (16.07.2004)
Pobudka o 7. Prostejov - przerwa. Ładny rynek. Zaczęły się męczące "hopki". Czesi mają dziwny zwyczaj - jeśli jest alternatywa budowania drogi doliną, żeby amplituda wysokości była minimalna, prawie zawsze budują przez środek góry. Tak jakby ktoś powiedział - "Musimy połączyć drogą te dwie miejscowości". No i łączą. W linii prostej. Kierunek Hodonin.
Słowacja
O 19.30 byliśmy na granicy. Jechaliśmy wzdłuż rzeki Morava. Nocleg pod miejscowością Kopcany w lesie. Pomimo upału i wspomnianych czeskich dróg zrobiliśmy 143 km.
Dzień 4 (17.07.2004)
Odtąd prawie zawsze wstawaliśmy o 6.00. Jechaliśmy drogą krajową nr 2 przez Malacky (wzdłuż autostrady - małe natężenie ruchu). Skwar. O 12.30 byliśmy w Bratysławie. Za granicą taniej jest wysyłać SMS-y z kafejek internetowych niż z komórki - tak też zrobiliśmy. Pojeździliśmy po rynku. Teraz wszystko ładnie (w zeszłym roku był w remoncie). Z Bratysławy do granicy z Węgrami jest ścieżka rowerowa. Po drodze było jezioro z plażą nudystów. Przejście Rusovice-Rajka.
Węgry
Kierunek Papa. Ładne miasteczka po drodze. Jechaliśmy do 21. Wszystko piekło i swędziało. Na Węgrzech (w Czechach i na Słowacji też) co kilka kilometrów
...
Zobacz zdjęcia:
Węgry
,
Słowacja
,
Polska
,
Czechy
Węgry - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























