• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Rowerem nad Morze Czarne - cz. III (Rumunia północna i środkowa)

nomit Wyświetlono: 389 razy 2007-04-22 20:25:13
  Ocena:2.88 (81 głosów)


Wyprawa rowerowa nad Morze Czarne
Rumunia

Granicę w Halmeu przekroczyliśmy szybko i bez problemu. Pewien starszy celnik, którego zadaniem była kontrla bagażu spał na ławeczce, zatem trzeba było go obudzić :-) Zaraz za granicą zatrzymała nas policja, jednak gdy powiedzieliśmy, że jesteśmy z Polski - machnęli ręką i pozwolili jechać (być może dlatego, że nasz kraj wspiera dążenia Rumunii związane ze wstąpieniem do UE). Od tej pory zwracaliśmy się o pomoc do policjantów: znali angielski (podczas całego pobytu nie spotkaliśmy takiego, który by nie znał), poza tym byli bardzo mili. Po krótkiej dyskusji postanowiliśmy jechac wgłąb kraju. Wieczorem burza. 140 km.

Dzień 5 (23.07.2006)

Pobudka o 5. Wjechaliśmy na teren historycznego Siedmiogrodu. Kierunek Zalau. W 2005 roku w Rumunii zaczęła się denominacja waluty (1 Lei = 10 000 starych Lei). Stałym elementem krajobrazu są furmanki zaprzęgane końmi. W naszym wypadku wiązało się do z dodaniem nowego znaku (podczas jazdy osoba jadąca z przodu np. wymijając dziurę, sygnalizuje manewr wyciągnięciem ręki w jej kierunku, by ostrzec osobę jadąca z tyłu, która dziury nie widzi) oznaczającego "miny" na drodze. Standard dróg maleje wraz z ich rangą. Drogi krajowe są w dobrym stanie, niestety lokalne mają często kiepską nawierzchnię. Na stacjach są tanie prysznice. Występują wieże ciśnień w kształcie metalowych kul (jak na Węgrzech). Angielski jest językiem powszechnym. Przy drogach często znajdują się źródełka z pitną wodą. W każdej wiosce jest patrol policji. Różnica względem Ukrainy jest bardzo znacząca. Widzi się dużo inwestycji (także Unijnych). Wioski są "zbite" i wyglądem przypominają węgierskie (w ogóle w tej części kraju zauważalny jest historyczny wpływ Węgier).

Minęło trochę czasu zanim zaaklimatyzowaliśmy się na rumuńsich drogach: kierowcy trąbią tu wszędzie i na wszystko. Poza tym widok Dacii, w której jedzie 6 osób jest widokiem naturalnym. Był upał, miejscami opony przyklejały się do roztopionego asfaltu. Zaczęły się pagórki. Spaliśmy za Zalau. 145 km.

Dzień 6 (24.07.2006)

Obudził nas pasterz prowadzący krowy na wypas. Im bardziej na południe, tym więcej mostów, dróg i budynków współfinansowanych przez UE. W południe przerwa na polanie. Krajobraz zmieniał się w ogromne pustkowia. Rumuni późnymi popołudniami (podobnie jak Słowacy czy Czesi) lubią przesiadywac w barach dyskutując i przyglądając się co dzieje się przy głównej drodze. Dotychczas drogi mają szerokie pobocze, a kierowcy nieliczni.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje

RumuniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju