Wyprawa dookoła Sahary !!!! - Część VI - Maroko i powrót
Cyprian Wyświetlono: 662 razy 2007-04-20 12:06:35![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.81 (134 głosów) |
Część VI - Maroko i powrót
Strona www:
Cyprian Pawlaczyk - Moje Podróże - http://www.cypis.pl/
GALERIA ZDJĘĆ - AFRYKA
Dzień trzydziesty piąty - Sobota - 10.03.2007 r.
Wstajemy gdzieś koło 7.00.
Ale stacja coś nam wygląda na opuszczoną.
Gosia zauważa jednak małego szczeniaczka i urządza mu sesje zdjęciową.
Nasz towarzysz. W międzyczasie w przy stacyjnym budynku otwierają się drzwi i widzimy leżącego na podłodze pracownika. Dowiadujemy się od niego, że paliwo jest i można zatankować. Wydajemy więc wszystkie lokalne ougije oraz CFA (których nie wydaliśmy w Senegalu) i tankujemy samochód, z nadzieją, że wystarczy do pierwszej stacji na marokańskiej Saharze (nie zanotowaliśmy, gdzie była ostatnia, a nie chce się już nam wracać do Nouadhibou (nadrobilibyśmy ponad 100 km). Ruszamy więc do granicy, na którą docieramy koło 8.00.
Po mauretańskiej stronie formalności załatwiliśmy błyskawicznie, przejechaliśmy przez strefę zaminowaną (!!!) i stanęliśmy na przejściu marokańskim. A tutaj mają czas. Ogonek samochodów był bardzo długi, w sumie stało ich z kilkadziesiąt. Zaparkowaliśmy naszą "Dyskotekę" i ruszyliśmy pieszo po wszystkich punktach - pierwsza była żandarmeria, następnie policja, gdzie musieliśmy najpierw wypełnić fiszki i zostawić paszporty a potem swoje odczekać. 'Dyskoteka' na pustyni. Kiedy czekaliśmy na zwrot paszportów poznaliśmy pewną amerykankę, która jeździła po krajach afrykańskich i pracowała w jednej z organizacji charytatywnych. Rozmawialiśmy z nią kilkanaście minut wymieniając się wzajemnymi wrażeniami. Pierwsza została wywołana amerykanka, a my zaraz za nią. Jak tylko dostaliśmy paszporty to ruszyliśmy na wizytę do celników. Tu wszystko poszło gładko, wypisane zostały kwitki i kazano nam podjechać samochodem. Celnicy sprawdzili nr nadwozia, popatrzyli pobieżnie po bagażach i kazali jechać. Ostatnim punktem programu granicznego był "dog-control". Zabawa polegała na wpuszczeniu psa do naszego samochodu - pewnie w celu poszukiwania narkotyków - ale pies raczej był skory do zabawy, więc na wiele się nie przydał.
W ten sposób wróciliśmy do Maroka. Było już dobrze po 10.00.
Ruszamy na Saharę. Podróż jest trudna. Od strony pustyni w kierunku oceanu wieje silny wiatr, który utrudnia nam jazdę na dwa sposoby - pierwsze to stawia nam duży opór, drugie to niesie ogromne ilości piasku. Pustynia wygląda jak przykryta śniegiem, jest niemalże biała - niesamowity widok. Po drodze zatrzymujemy się kilka razy oglądając piękne klifowe wybrzeża. Po raz kolejny mamy okazję podziwiać efekty zmagań ziemskich żywiołów. Natura to jednak potężna siła. Cały czas jedziemy po pustyni.
| Oceń relację |
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













