Santa Maria do Rio Negro - część I
uryn Wyświetlono: 1196 razy 2007-04-10 21:25:44![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.97 (199 głosów) |
Santa Maria do Rio Negro - część I
www.uryn.cso.pl
Parafia po obu stronach równika...
Osada Novo Airâo nad rzeką Rio Negro w brazylijskiej Amazonii. Jest połowa stycznia, dopiero wczesny poranek ale i tak wilgotny, czterdziestostopniowy upał oblepia mnie i pozbawia sił. Pot zalewa mi oczy. Przedramiona i kark już mam purpurowe od słońca. Drapię się nieustająco, bo jeszcze nie wyruszyliśmy a już jestem cały pogryziony przez komary. No cóż - pod baldachimem lasów deszczowych żyje ich strasznie dużo...
Po błocie i śliskiej desce chybotliwego pomostu noszę na pokład łodzi nasze graty, prowiant, pojemniki z wodą pitną. Wędki i broń. Jeszcze musimy jakoś załadować sześć dwustulitrowych beczek z ropą i beczkę benzyny i nasz stateczek Santa Maria do Rio Negro będzie gotowy do kilkutygodniowej wyprawy. Mnie czeka przygoda w lasach deszczowych a ksiądz Jan będzie odwiedzał maleńkie chrześcijańskie wspólnoty caboclos żyjących daleko od cywilizacji. Ludzi do których normalnie nie może dotrzeć z powodu braku pieniędzy na paliwo do łodzi. No i niebezpiecznie samotnie wyruszać do Indian, gdzie już kiedyś zginął jeden z księży.
Bawimy się z podpływajacymi do pomostu dzikimi, słodkowodnymi delfinami. Te bardzo łagodne zwierzeta dają się nam karmić i głaskać.
Z Polski do amazońskiej parafii "Santo Angelo"...
Pomysł rodził się przez rok i nie doszedł by do skutku gdyby nie życzliwa pomoc grupy osób. W Brazylii sprawami organizacyjnymi zajął się Wojtek Kordecki. Dyplomata i łowca węży. Tu w Polsce nieocenioną pomoc otrzymałem od Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, przesympatycznej pani Grażyny Michałek z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie oraz organizacji charytatywnej MIVA Polska (pomagającej polskim misjonarzom) Nie, nie chodziło o pieniądze, ale o kontakty, informacje i poparcie dla mojej inicjatywy. Pomoc niezbędną, ponieważ w swojej pracy lansuję survival "z ludzką twarzą". Wyprawy na peryferia cywilizacji ale - jednocześnie będące, poza ekstremalnym wyczynem, wyprawami poznawczymi. Uwielbiam w ich trakcie odkrywać - tam daleko w świecie - cenne dokonania Polaków. Byłe i współczesne. A tym razem wymarzyłem sobie nie tylko poznać lasy deszczowe Amazonii ale tam pracę polskich księży pallotynów. Dorzucić swoją cegiełkę do tak ważnego i dobrego dzieła jak ich praca misyjna. Złowić bajkową rybę takunare, upolować kajmana i... odkryć powołanie pracy misjonarza. Przekroczyć równik i na własne oczy zobaczyć czarne wody ogromnej rzeki. Fotografować życie Indian, tukany, anakondy i piranie...
Ksiądz Jan Sopicki - polski misjonarz
Nad brzegiem rzeki, na palach stoi malutki domek. To azyl dwóch pracujących tam Polaków. Księdza Jana Sopickiego i księdza Józefa Maślanki.
| Oceń relację |
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


































