Polska Ukraina Rumunia Bułgaria Jugosławia Węgry Słowacja Polska...
gregoriod Wyświetlono: 2314 razy 2007-04-03 21:25:30![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.05 (119 głosów) |
Wielkimi krokami zbliżają się Święta, a że nie cierpię ich serdecznie postanowiłem zamiast siedzieć gdzieś na tyłku przed telewizorem to pajadę i zobaczę coś ciekawszego. Pierwotnie miał być to Lwów, ale po przejrzeniu internetu postanowiłem zaszaleć i wyruszyć w ekspresową podróż po biedniejszej Europie, czyli sześć stolic w sześć dni. Prawie wszystkie potrzebne informacje zaczerpnąłem z internetu. Podróż planowałem za pomocą rozkładu jazdy PKP w internecie (naprawdę świetny). Cały koszt na 1 osobę wyniósł 150 Euro łącznie przejechałem 6500 km. Co prawda była to bardzo męcząca podróż gdyż wszystkie noclegi wypadły w pociągu. Planowałem tak, że w dzień zwiedzam, a w nocy jadę, w ten sposób odpada koszt noclegów.<br />
Dzień 1 (20.12.2003)
Pierwotnie planowałem jechać sam na tą wyprawę, ale młody odprowadzając mnie na pociąg mówi: "ale masz fajnie, jedziesz sobie, a ja tu zostane", na co ja : "to jedz ze mna jak cie mama pusci". Młody wyciagnął telefon, zadzwonił, dostał zgodę no i się cieszy. Zegnamy sie do jutra. Wyruszam do szczecina pozałatwiać swoje prywatne sprawy. Robie zakupy, jakieś mapy, przewodniki. Niestety nigdzie nie mozna dostać rozmówek polsko-rumunskich. Wieczorem zaczyanm sie pakowac; koszulki, spodnie, kosmetyki, troche prowiantu. Jakoś mi mina zrzedła, bo plecak waży trochę za dużo. Postanawiam jak najszybciej zjeść suchy prowiant.
Dzien2 (21.12.2003)
Tu sie zaczyna własćiwa wyprawa. O 16:30 tarabanie sie na pociag do Wrocławia. O 16:30 dołacza do mnie Łuki z wypchanym plecakiem i już dalej jedziemy razem do Wrocławia, gdzie mamy przesiadkę. We Wrocławiu tabuny ludzi, ścisk, toboły. Gdy podstawiają pociąg do Przemyśła zaczyna sie horror, tłum rusza szturmem. Wskoczyłem w biegu do pociagu, no i siedzimy... (Szczecin - Przemyśl 11 Euro). Jakieś kanapki na kolację i lulu.
Dzień 3 (22.12.2003)
UKRAINA
Straszyli nas,że okradają w tym pociągu, jednak szczęśliwie nic nie bylo. Do Przemyśla dojeżdzamy o 7:10 i szybko na dworzec PKS. W internecie była wiadomość o kursach do Lwowa za 15 PLN,( był też Ukrainiec ktory szukał chętnych do Lwowa przy wyjściu z PKP za 60 PLN - nie dajcie sie nabrac.) Jednak znajdujemy tańszy i szybszy transport: Busem za 2 PLN dojezdzamy do Medyki. Tam trzeba dalej juz pieszo. Przechodzimy Polski posterunek graniczny bez problemu i idziemy dalej, do ukrainskiej odprawy jest jakieś 800 metrow.Po drodze ogladamy sceny jak z serialu "Granica". Kobiety rozbierają sie prawie do rosołu i na gołe ciało przyklejają taśmą papierosy, pudełko obok pudełka. Niesamowity widok ile kobieta mieści na sobie papierosów hi hi hi. Doszliśmy do budynku Ukraińców, dajemy paszporty a pogranicznik pyta: " A kartoczku masz?", Konsternacja:"Nie mam". "To wypisz" - daje nam karteczku, na ktorej wpisuje sie nazwisko, nr paszportu, datę urodzenia, datę przejscia. Wracamy do okienka, pieczątka w paszport i w karteczku, okazuje sie przy wyjeździe. I witaj Ukraino! Pstrykamy trochę zdjęć i w drogę. Kierowca busa do Medyki mówił ze na granicy stoją busy do Lwowa. Idziemy, idziemy i nic. Ale są - faktycznie - z wrażenia nawet nie spytaliśmy o cenę (1 Euro). Ciasno jak diabli, siedzienia dla Chinczyków, no i kierowca zabiera wszystkich po drodze, ale cena (5 PLN) rekompensuje wszystko. Do Lwowa docieramy o godz. 11-tej czasu miejscowego (na Ukrainie przestawiamy zegarki godzine do przodu).
| Oceń relację |
Komentarze
BułgariaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














też wybieram się na ukraine czerwiec/ lipiec. Z tym ze z wycieczka autokarem. Będę na krymie- odessa, jałta , sewastopol , razem 13 miast. Trochę się boję, bo czasy niespokojne. Podziwiam twoja determinację. I sam pomysł. Moze uda mi sie także w przyszłości taka podróż sama w nieznane.
Pozdrawiam.
super wyprawa! trzeba przyzanć, że nigdy nie przeżyjesz tego samego jadąc z wycieczka zorganizowaną. A tak czujesz klimat tego kraju, jego specyfikę i absurdy... Ja bardzo mile wspominam podóżowanie po Ukrainie (sama z koleżanka). Podobnie wspominam przejscia graniczne z tzw.mrówkami ;) i zamieszanie z miejscami w pociagu. Jutro wybieram się ze znajomymi do Burgarii, do Warny, przez Ukarainę i Rumunię z noclegiem we Lwowie(20zl za os) i wyskokiem na dzień do Tircji, Istambul. A wracać będziemy przez Węgry, Słowację, z noclegiem w Budapeszcie. Jak nam starczy kasy planujemy zwiedzić Wiedeń. Tym razem jedziemy własnym autem, ale mam nadzieje, że będzie ciekawie :) pakujemy namioty i śpiwory, na wypadek braku noclegu. Co prawda mamy jakies rezerwacje, ale zobaczymy jak będzie. Warunki nie są jakies szałowe ;) więc gdyby co rozbijamy namiocik.
Bardzo fajny artykul.moze troche zbyt krotki ale fajny.Pozdrawiam
mam pewne skojarzenia z czasów służbowego podróżowania w latach 80tych...
natomiast podziwiam Twoje przygotowanie przed wyjazdem, które umożliwiło Ci zobaczenie wielu obiektów, częstokroć nieosiągalnych przez "orbisowian"...