dwadzieścia lat póżniej
wiarek Wyświetlono: 461 razy 2007-03-20 22:20:26![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.65 (86 głosów) |
podróż trochę sentymentalna
ALEKSANDER DUMAS DWADZIEŚCIA LAT PÓZNIEJ Smak nieznanego to wtedy narodził się w nas pęd do poszukiwania pogoni za ulotnym . paszport zdobyty z wielkim trudem i obce słowo vałczer. Nieodgadniona Bułgaria i dwie doby spędzone w pociągu . Rumuńskie dzieci na stacjach żebrzące o żuwaczki i cole i my szczęśliwi zagubieni w obcym kraju , gdzie pieczone kurice sprzedają bez ograniczeń.. Zapragnęliśmy odświeżyć wspomnienia czarno białych fotografii i ruszyliśmy do Turcji z przystankiem w Bułgarii . Nim pierwszy kur zapieje my już jesteśmy w drodze w oddali nikną panowie z radarami . A my do przodu szybciej ... Koszyce nocleg okupiony krwawicą . Jazda -przed nami otwierają się równiny Węgier, pierwsza złapana guma i Węgierski brzmiący jak dialekt z marsa . Rumunia zaskakuje nas mnogością modeli Dacii przedzieramy się przez góry . Pasterze prowadzący owce na wypas patrzą na nas z wyrzutem i niechętnie zgarniają beczące stada z drogi. Kilometry nawijają się na koła zamek Drakuli i malownicze cerkwie zapomniane opuszczone, gdzieś na uboczu . A my gonimy chcąc dopaść nasze wspomnienia .Szybciej , to nic że daliśmy się skroić na granicy .Szybciej to nic ,że złapaliśmy gumę i nie potrafimy się dogadać , szybciej do przodu. Lewy ostro po zboczu, most, jakieś miasto- Bukareszt? No proszę nieciekawe i takie jakieś. Szybciej granica szybciej odprawa, szybciej coś nas goni... Kontrola policja, autostopowicze, dziecko na drodze,szybciej szybciej burza...Ciemność widzę ciemność Zatrzymała nas ulewa przechodząca przypadkiem przez Europę i znowu parking i nocleg w ciasnym wnętrzu naszego samochodu.Zasypiamy sponiewierani i znużeni drogą, ciasny Ford nas nie wzrusza, jesteśmy już do tego przyzwyczajeni. Tablica informuje nas,że to już Warna.Błyskawiczny kurs czytania, bukw dla młodego i przed świtem ruszamy wzdłuż wybrzeża w stronę Czarnomorca. Już nic nas nie goni.Nie musimy pędzić, pełny luzik.Poranek w Burgas po wymarłych. Lepkich od snu ulicach snują się dostawcy pieczywa i wygłodniałe psy. Nie poznaję tego miasta zatartego wspomnieniem, nie potrafię odszukać mapy wspomnień sprzed lat dwudziestu. Śniadanko w samochodzie i tylko czterdzieści kilometrów by dostać się w objęcia morza. Czernomorec jedna ulica i całe mnóstwo wspomnień wywołujących nostalgię i zadumę. Siadamy w kawiarence nad brzegiem morza, Parasole kładą się cieniem na złotym piasku. Pijemy kawę czarną jak morze przed burzą.... Patrzymy.Młody pogonił, gdzieś na skały. A my? Załatwiliśmy tanią kwaterę u sympatycznych Bułgarów za jedyne 25 lewa i wreszcie mogliśmy się wykąpać i wyspać. Rozpoczęło się słodkie lenistwo wielkie nicnierobienie. Kolacja przy świecach w romantycznej knajpce nad brzegiem morza. Sałaty, ciorby, cewapcici, ryby,kurice i cudowne nasączone słońcem wino.
| Oceń relację |
Komentarze
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















Sory Aniu ,że cię zawiodłem . Nigdy nie pretedowałem do pisania przewodnikw chciałem opisać swoje odczucia i myśli i pragnienia moja culpa nie sprawdziłem constancji lecz po prawdzie niewiele kogo obchodzi poza historykami sprawa zaolzia Lwowa zagłębia rury hrabstw Irlandi tudzież setki innych krain . Istotne dla mnie są nasze odczucia myśli pragnienia na plaży morza śrudziemnego rynku w krakowie słowackiego raju czy jaskiń lodowych czerwonych ........moje odczucia opisałem nie traktując ich jako przewodnika tylko jako zachętę do wyrwania się z codzienność i zerknięcia co jest za ścianą lasu ./ Nos kalikara zwiedziłem ostatnio przedzierając się przez mołdawię wątek 'ukraino..... /
luzikowaty opis, sam w nim gustuję, za ten styl gdzieś tam mnie zbananowano...
wróć, rozłóż temat na kawałki i jeszcze raz opisz...
No smutek po przeczytaniu. Miało byc o Rumunii, tak przynajmniej wywnioskowałam z zajawki, a było o Bułgarii i to w dodatku nijakiej. Na Twojej drodze był np. przecudny przylądek Nos Caliakra i Bałczik i ogród kaktusów królowej rumińskiej Marii. Tak, rumuńskiej, bo ten teren należał kiedyś do Rumunii. Bywałam w tamtych stronach własnie jekieś 20 lat temu i spodziewałam sie fajnej relacji porównawczej. Ale nich tam.
Muszę się jednak przyczepić do szczegółów istotnych. Otóż nie mieszaj ludziom w głowach i przyłuż sie trochę do podania dobrych nazw. Co za Konstancja???? Constanca, po prostu. Na tej uwadze poprzestanę, ale zerknij prosze na przyszłość chocby do atlasu, żeby sparwdzic co i jak sie nazywa.
Ale tak w ogóle to fanie że przypominasz tamte rejony. Bo niewiele ostatnio mówi sie o tych krajach , o ich turystycznych walorach, a one sa piekne. Rumuńskie Karpaty, delta Dunaju, Histria, Dobrudża, bułgarskie Rodopy, i choćby wspomniana przez Ciebie Ropotamo, i skaliste wybrzeże Morza Czarnego przy granicy z Turcją i Wielkie Tyrnowo i jeździec z Madary i Kamienny Las i Aladża Monastyr. I tak mogłabym mnozyć przykłady zapamiętane z dzieciństwa. I za to Ci dziękuję, za to przypomnienie. Miłych podróży, cześć.