Relacja z zimowego wyjazdu oraz spotkań z nomadami z pustyni Gobi w Mongolii
Hodowcy wielbłądów z pustyni Gobi

Paweł Mizieliński2007-03-20 22:20:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 12 głosów oddanych
Po kilku godzinach lotu czuję wreszcie drgnięcie starego Tupolewa wróżące schodzenie do lądowania. Kobiecy głos miękkim rosyjskim zapowiada dobrą pogodę i -30°C. Jak zawsze w samolocie przed rozpoczęciem "wszystkiego", w swoistej ciszy przed burzą, krążą mi po głowie znaki zapytania, zarówno te mniejsze dotyczące samego wyjazdu, jak i te wielkie, pytające o sens życia i źródła szczęścia. Wszystkie one są zawsze celem wyprawy. Te pierwsze wiążą się z nią w oczywisty sposób: trasa, organizacja, ciekawość tego, co zobaczę i przeżyję. Drugie natomiast - bardziej filozoficzne, siedzą w zakamarkach duszy naiwnie czekając na jednoznaczne odpowiedzi. Te poszukiwania uniwersalnych prawd drzemią w sercach chyba każdego podróżnika, który przez pryzmat tego co przeżyje wierzy, że do nich dotrze, pomimo, iż nie udało się to najtęższym filozoficznym umysłom. To nasza podróżnicza filozofia drogi.
W Ułan Bator ląduję z kilkugodzinnym opóźnieniem, co nikomu chyba nie przeszkadza, a już najmniej personelowi pokładowemu, traktującemu ten fakt jako część rytuału Aeroflotu. Na pokładzie widzę niewielu turystów. Zima nie jest dobrym okresem do zapuszczania się w Mongolię. Odstraszają bardzo niskie temperatury, kiepskie możliwości przemieszczania się oraz prawie całkowicie zamknięta o tej porze roku baza turystyczna.
Na lotnisku czeka na mnie dobrotliwie wyglądający człowiek w futrzanej czapce, trzymający w rękach kartkę z moim - tak mi się wydawało, bo było w nim sporo błędów - nazwiskiem. Oddycham z ulgą, ponieważ wynajęcie UAZ-a załatwiałem przez Internet. Do dziś nie mogę się przyzwyczaić do "bezosobowości" tego medium i zawsze tli się we mnie iskierka niepewności, która czasami - tak jak to miało miejsce przy wejściu do hali przylotów w Ułan Bator - rozżarza się do rozmiaru hutniczego pieca.
Shijee - bo tak ma na imię - zabiera mnie najpierw do hotelu,
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















relację przeczytałem z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Rzadko zdarza się by podróżnik tak mądrze i ciekawie pisał a na dodatek te zdjęcia..!
Oj, coś mi się wydaje, że Pan jeszcze do Mongolii wróci...
Gratulacje i koleżeńskie pozdrowienia,
Bolek Uryn
Bolek Uryn, 2007-07-18 18:28:56