Relacja z zimowego wyjazdu oraz spotkań z nomadami z pustyni Gobi w Mongolii
Hodowcy wielbłądów z pustyni Gobi

Paweł Mizieliński2007-03-20 22:20:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 12 głosów oddanych
za rękę, usiłując coś wytłumaczyć po mongolsku. Zarzucam sobie na głowę wirtualną pętlę, wytrzeszczam oczy i wysuwam w bok język. Pociągając do góry niewidzialnym sznurem próbuję pokazać, że delikatnie mówiąc nie czuję się najlepiej. Ale on swoje.
Zawiózł mnie do rodziny mającej 2 jurty jakieś 60 km od Dalanzadgad. Gdy przestąpiłem próg tej, którą wskazał mi Shijee, była pusta i wysprzątana. Ze środka biło przyjemne ciepło, a otwór na górze pozwalał zagościć tu także promieniom słońca. To była chwila, przebłysk w którym uśmiech wypełnił wszystkie komórki zmaltretowanego ciała. Położyłem się na łóżku. Zasnąłem. Co jakiś czas dźwięki dosypywanego do piecyka opału przebijały się przez parawan snów.
Obudziłem się następnego dnia rano, gdy kobieta w średnim wieku, o ciągle śmiejących się oczach, zajrzała chyba po to, aby zobaczyć czy jeszcze żyję. Wyszedłem na zewnątrz w oślepiający woal światła, gdzie natychmiast zostałem porwany przez „huragan Shijee". Wepchnął mnie do sąsiedniej jurty, gdzie ujrzałem widok, jaki zwykle towarzyszy otwieraniu puszki sardynek. Z półmroku świeciło do mnie 9 par oczu. Światełka przerywane krótkimi mrugnięciami wykazywały mieszaninę ciekawości, życzliwości i pozytywnej energii. Uśmiecham się rozpoczynając serię rytualnych gestów i pokłonów. Dostaję czarkę herbaty oraz nóż, abym mógł odkroić sobie kawałek baraniny. Jednak kontem oka widzę swoją ulubioną potrawę – Berees – ryż z rodzynkami. Koparka rozpoczyna pracę, by po chwili pozostawić gospodarzom – tylko grzecznościowo – cienką warstwę na dnie miski. Śmieją się wszyscy.
Rodzina goszcząca mnie u siebie, to małżeństwo z siedmiorgiem dzieci. W tych dniach wszyscy byli w domu. Przecież wciąż trwał jeszcze rytuał składania wizyt w buddyjskim Nowym Roku, który poza Ułan Bator potrafi przeciągnąć się do kilkunastu
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























relację przeczytałem z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Rzadko zdarza się by podróżnik tak mądrze i ciekawie pisał a na dodatek te zdjęcia..!
Oj, coś mi się wydaje, że Pan jeszcze do Mongolii wróci...
Gratulacje i koleżeńskie pozdrowienia,
Bolek Uryn
Bolek Uryn, 2007-07-18 18:28:56