Relacja z zimowego wyjazdu oraz spotkań z nomadami z pustyni Gobi w Mongolii
Hodowcy wielbłądów z pustyni Gobi

Paweł Mizieliński2007-03-20 22:20:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 12 głosów oddanych
walki, z impetem wpada w grupę spokojnie czekających na finiszu dorosłych wielbłądów, na których grzbietach czekają rodzice startujących. Zamieszanie wykorzystują rodziny. Chwytają wielbłądy za uzdy i ciągną je do mety. Jeden z sędziów tłucze „pomagierów” wielkim kijem i wyrywa im z rąk sznury, ale i tak liczy się tylko to, który z wielbłądów – sam czy z pomocą – przekroczy linię mety jako pierwszy.
Trudno byłoby mi zdecydować, kto wygrał. Sędziowie z pewnością to wiedzieli. Nie było żadnych protestów czy kłótni – tylko zadowolenie z przeżytych emocji.
Po chwilach uniesienia wszyscy przenoszą się na plac w miasteczku. Rozpoczyna się konkurs rozładowywania i ponownego załadowywania wielbłądów. Poza tym, że bagaż stanowi poskładana jurta, nie wiem na czym polega sama konkurencja. Jednak nie ma to większego znaczenia, bo w pewnej chwili na scenę wydarzeń wbiegają 4 dzikie wielbłądy. Wszystko odbywa się bardzo chaotycznie. Ludzie rozbiegają się w różne strony, aby uniknąć szarży rozjuszonego zwierzęcia. Teren nie jest ogrodzony, a jedyny płot stanowią widzowie otaczający plac. Sama konkurencja oddaje naturalną sytuację z jaką hodowcy mają do czynienia w ich codziennym życiu. W pierwszej kolejności wielbłąda należy złapać i spętać. Zmyślny system par zaopatrzonych w liny szybko unieruchamia zwierzę, które po chwili – przy zaciskających się stale wokół jego nóg linach – pada na ziemię wydając rozpaczliwe ryki. Drużyna uwija się teraz, aby zgolić zwierzęciu grzywę. Posłuży ona do zrobienia powrozu. Jedna z osób przebija nozdrza wielbłąda specjalnym, rozwidlonym z jednej strony kołkiem. Czworonóg szarpie się i wierzga, ale spętany, trzymany przez kilka osób, niewiele może zrobić. Krew leje się z pyska. Zewsząd dochodzi rozpaczliwe wycie. Teraz wystarczy już tylko przywiązać do kołka powróz i czterech śmiałków wskakuje pomiędzy
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























relację przeczytałem z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Rzadko zdarza się by podróżnik tak mądrze i ciekawie pisał a na dodatek te zdjęcia..!
Oj, coś mi się wydaje, że Pan jeszcze do Mongolii wróci...
Gratulacje i koleżeńskie pozdrowienia,
Bolek Uryn
Bolek Uryn, 2007-07-18 18:28:56