Relacja z zimowego wyjazdu oraz spotkań z nomadami z pustyni Gobi w Mongolii
Hodowcy wielbłądów z pustyni Gobi

Paweł Mizieliński2007-03-20 22:20:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 12 głosów oddanych
zanurzam się w ten pełen emocji bałagan ludzi i dźwięków. Wszyscy tu jesteśmy tylko chwilowym, ruchliwym punktem w ponadczasowym bezmiarze pustyni Gobi.
Wiatr wieje z coraz większą siłą, a na placu, po krótkiej przerwie, zbierają się wielbłądy. Tym razem mniejsze. Ukończyły zaledwie jeden rok życia i również będą biegły w wyścigu, jednakże o przeszło połowę krótszym niż poprzedni, bo na 7 km. Jeźdźcy to także dzieci. Część z nich brała udział w wyścigu, który właśnie się skończył. Inne przyjeżdżają odebrać numery startowe, często w towarzystwie swych ojców. Sprawy organizacyjne przed wyścigiem odbywają się w kłębach wirującego piasku. Kurz eliminuje co jakiś czas aparat fotograficzny któregoś z turystów. Zawodzą głównie mechanizmy wysuwania obiektywu w compaktach. W sito ciężkich warunków klimatycznych wpadają też akumulatory cyfrowych aparatów, które w temperaturach poniżej zera szybko tracą moc. Na placu boju pozostaje więc coraz mniejsza liczba fotografujących.
Zaopatrzony w sprawdzony sprzęt i zewnętrzną baterię, spoczywającą w ciepłej kieszeni przy ciele pod kurtką i połączoną z aparatem przewodem czuję, że nie ma na mnie mocnych. Knock-out nadszedł z innej strony. Nie wytrzymały oczy, zwłaszcza prawe, które cały czas otwarte śledziło święto przez wizjer aparatu. Dosłownie nagle poczułem szczypiący piasek pod powiekami i musiałem po omacku szukać drogi do samochodu. Dwa dni mieszaniny wiatru, piasku i słońca – było to zdecydowanie za dużo dla nieosłoniętych okularami oczu. Nie pomagają krople ani płukanie wodą. Uczucie piasku i łzawienie przy każdym podniesieniu powieki pozostają.
Śledzę zmagania dzieciaków z okien samochodu, z którego decyduję się na wyjście dopiero po 2 godzinach, kiedy młode wielbłądy zbliżają się do mety. Końcówka tego biegu jest dużo bardziej dramatyczna. Czołówka jeźdźców w ferworze
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























relację przeczytałem z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Rzadko zdarza się by podróżnik tak mądrze i ciekawie pisał a na dodatek te zdjęcia..!
Oj, coś mi się wydaje, że Pan jeszcze do Mongolii wróci...
Gratulacje i koleżeńskie pozdrowienia,
Bolek Uryn
Bolek Uryn, 2007-07-18 18:28:56