Relacja z zimowego wyjazdu oraz spotkań z nomadami z pustyni Gobi w Mongolii
Hodowcy wielbłądów z pustyni Gobi

Paweł Mizieliński2007-03-20 22:20:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 12 głosów oddanych
swoje dzieci. Dumni i szczęśliwi, odwracają swoje głowy od głośnego przybysza i z iskrą w oczach szukają na scenie swoich pociech. Z tej perspektywy dalszą część występu malców oglądało mi się bardzo przyjemnie. Wystarczyło zmienić punkt widzenia - wstąpić do „klubu rodziców“, aby zrozumieć, że dla wszystkich nomadów zgromadzonych w salce była to ważna, wyjątkowa chwila.
Jak przystało na tego typu imprezy, na zakończenie miały miejsce oficjalne przemowy i podziękowania. Skupiłem się więc tylko na wizualnej stronie rezygnując z połowy atrakcji jakie dają przedstawienia „światło i dźwięk“, gdyż stroje przemawiających były wielce okazałe. Jednak gdy na scenę poproszono francuskie turystki, krew powtórnie we mnie zawrzała. Pozwoliłem swojej puchówce dać temu wyraz. Władze miasteczka wręczyły paniom oprawione w ramy dyplomy. Nic nie rozumiałem z tego co mówił do nich przysadzisty pan w brązowym deelu i kapeluszu, ale z uśmiechem na twarzy wyobraziłem sobie, iż jest to gorące podziękowanie za to, że nie zwaliły się w kulminacyjnym momencie parady ze swoich wielbłądów, co oszczędziło organizatorom wielu problemów. Pan w kapeluszu złożył jeszcze kilka ukłonów, co tylko pogłębiło mój uśmiech, po czym głos zabrała „słynna” przewodniczka, a zabrała go po mongolsku. W tym miejscu należałoby ściągnąć z głowy czapkę, bo to trudny język. Szturcham siedzącego obok Mongoła, najpierw starając się dowiedzieć czy w ogóle mówi w jakimś znanym mi języku. Mówił – po rosyjsku. Z zaciekawieniem więc zapytałem, co wyartykułowała z siebie europejska dama w mongolskiej kamizelce. Nie zrozumiał.
Do pełni satysfakcji z włożonych w bilet pieniędzy brakuje mi tylko małego potknięcia się francuskiej poliglotki przy schodzeniu ze sceny. Niedoczekanie.
Zapala się światło i tłum kieruje się do wyjścia, by na mrozie przewietrzyć - większość – rodzicielskie
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























relację przeczytałem z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Rzadko zdarza się by podróżnik tak mądrze i ciekawie pisał a na dodatek te zdjęcia..!
Oj, coś mi się wydaje, że Pan jeszcze do Mongolii wróci...
Gratulacje i koleżeńskie pozdrowienia,
Bolek Uryn
Bolek Uryn, 2007-07-18 18:28:56