Relacja z zimowego wyjazdu oraz spotkań z nomadami z pustyni Gobi w Mongolii
Hodowcy wielbłądów z pustyni Gobi

Paweł Mizieliński2007-03-20 22:20:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 12 głosów oddanych
gdzie zaraz po postawieniu na ziemi bagażu zostaję wręcz wyciągnięty z pokoju. Nie wiem co się dzieje, ale nie oponuję. Lepiej nie rozczarowywać już na samym początku mojego kompana podróży, który ubrany w cienki sweterek wybiega przed hotel w 30-stopniowy mróz, prowadząc mnie do obiektu swojej dumy - UAZ-a.
"Cienki sweterek" otwiera drzwi samochodu, a góra polarów przykryta puchową kurtką ładuje się do środka.
- Facet, ubierz się - myślę sobie - bo mi się rozłożysz, a ja niańką nie jestem.
Jedziemy do dzielnicy jurt, do rodziny mojego kierowcy, jak wnioskuję ze słów tutejszego Esperanto, czyli mieszaniny mongolskiego, rosyjskiego i angielskiego z dodatkiem 2 czy 3 polskich słów. Jutro Nowy Rok buddyjski, więc jak to tak, w hotelu siedzieć. Małe uliczki wiją się między drewnianymi płotami, z których wystają dachy zabudowań i okrągłych Jurt.
Ciągnięty przez "Cienki Sweterek" wciskam przez małe drzwiczki swoją puchówkę i po drobnym potknięciu się o wystający próg staję wyprostowany, przenosząc się w jednej sekundzie z krainy Królowej Śniegu do Piekła Solfernusa, które pod moją zapiętą kurtką zamienia się stopniowo w łaźnię parową. Ściągam czapkę. Kątem oka widzę zadowolone lub przerażone spojrzenia starszych kobiet. Dopiero później dowiaduję się, iż gest ten w Mongolii oznacza chęć zostania na noc. Tylko gospodarz świadom swych atutów lub po prostu pełen wyrozumiałości dla obcokrajowca zaprasza mnie do środka z przyjaznym uśmiechem na twarzy.
Od razu częstowany jestem herbatą z mlekiem (sutej caj). Czarka krąży z rąk do rąk, a mnie zachęcają, abym spróbował innych przysmaków. Każdy dom, czy jurtę zdobi tego dnia - i tak będzie przez jeszcze kilka następnych - ustawiona w wielkiej misce piramida z podłużnych, owalnych sucharów wielkości dłoni. Przybrana jest cukierkami, kostkami cukru, suszonym serem o bardzo wyrazistym, kwaśnym smaku
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























relację przeczytałem z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Rzadko zdarza się by podróżnik tak mądrze i ciekawie pisał a na dodatek te zdjęcia..!
Oj, coś mi się wydaje, że Pan jeszcze do Mongolii wróci...
Gratulacje i koleżeńskie pozdrowienia,
Bolek Uryn
Bolek Uryn, 2007-07-18 18:28:56