nasza podróż na drugi kontynent
turcja dotyk boga

Mariu2007-03-17 19:51:07
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.20 z 5.00. 10 głosów oddanych
metropolii. Błądzimy na uliczkach, stare miasto? Nie rozumiem! Tokapi? Wszyscy wzruszają ramionami. Docieramy na miejsce po paru godzinach. Błękitny Meczet, kolumny, wielka fontanna, Hogia Sophia, Yerebatan. Zapada zmierzch. Dzwonki tramwajów działają usypiająco. Most Galata. Wchodzimy w dzielnicę rodem z China Town. Mrok, brud, groza. Huk zamykanych żaluzji, sterty śmieci, nie potrafimy odnaleźć drogi. Rosjanie siedzą na progach i piją herbatę (?). " Zdrastwujte, izwienitie..." Czasy komuny i znajomość rosyjskiego bywają przydatne. Wracamy na Most Galata. Mam wrażenie, że wszyscy mieszkańcy to wędkarze. Rybka z grilla jest pyszniutka. Noc oczywiście w samochodzie. Nad starówką pokaz ogni sztucznych. Świt na moście - ciepłe bułeczki i ... znów wędkarze. Pałac Tokapi, harem, wielki bazar - tu niechętnie się targują. Złoto, srebro, skóry. Jesteśmy jak huragan, musimy się spieszyć. Wpadamy do parku i siadamy w cieniu drzew. Chyba jesteśmy zmęczeni tym wszystkim - wielki bizantyjski przepych Stambułu nie zachwyca. Kiedyś marzyłem o tym, by otrzeć się o cesarstwo, zobaczyć mury wokół miasta, dotknąć potęgi i chwały. I co zobaczyłem? Tłumy turystów ciasne uliczki i rozrzucone nieliczne zabytki. Most Galata - moje wyobrażenie to most rangi Mostu Karola w Pradze. Chcę jednak tu wrócić i zobaczyć miasto jeszcze raz. Całe rozczarowanie zrzuciliśmy na karb zmęczenia i mocnego dotknięcia Boga w Kapadocji, które zadziałało jak piętno, domagające się tańczących hurysek, złota na ulicach, śpiewu kastratów i latających dywanów. A tymczasem...
Uciekamy od tłumów, ryczących klaksonów, przebijając się przez uliczne korki. Deszcz zasłania widok, otwieramy okno i łapiemy krople. Derwisz tańczy na półce samochodu. Czas do domu. Bułgaria, Burgas, Varna, Słoneczny Brzeg, Złote Piaski. Rumunia - tym razem przez Constancję. I znów piękna Transylwania. Coś nas jednak goni, nie pozwala podziwiać, zatrzymać się. Może jesteśmy zmęczeni, a może po prostu zatęskniliśmy za domem po prawie miesięcznym pobycie? Chwila zadumy kosztuje nas rozbite reflektory. Policja, serwis w Debreczynie, poszukiwanie bankomatu i ... " Alleluja i do przodu".
Piwniczna potem tylko 600 km i jesteśmy w domu. Turcja - tajemna, pachnąca orientem kraina pozostała dla nas nie tylko wspomnieniem, jesteśmy naznaczeni palcem Boga i wielką świadomością czegoś???
wiarek, 2007-03-19 10:19:43
do powtórki długo wstrzymywał nas brak klimy mocno doskwierający w tamtejszym lipcowym słońcu...
Twoja relacja może ździebko przeładowana poezją i liryką, jednakowoż nakłania do odważnej decyzji jazdy bez biura podróży...
niewiadomo jeno, kiedy i gdzie się spotkać, coby ocenić walory samodzielnego poznawania Bałkanu...
jacky, 2007-03-17 22:55:22
Zobacz zdjęcia:
Bułgaria
,
Turcja
Bułgaria - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























Aneta Kabzińska- Stachowiak, 2007-12-22 21:48:28