Donkey Farm – czyli safari na oślim grzbiecie.
jabu Wyświetlono: 1914 razy 2004-07-13 01:17:23![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.38 (112 głosów) |
Dotychczasowy podstawowy środek lokomocji cypryjskich wieśniaków – osioł – coraz częściej zastępowany jest przez samochody. Na Cyprze stworzono dla osłów farmę, gdzie zwierzaki mogą w spokoju doczekać swoich dni.
Cypr – Limassol. Koniec czerwca. Temperatura powyżej 30 stopni Celsjusza. Każdy normalny europejczyk szuka ochłody w basenie, morzu lub klimatyzowanym pokoju hotelowym. Ja postanowiłem przeżyć jakąś przygodę. Wybór padł na egzotycznie brzmiące Ośle Safari.
Ponieważ Cypr się cywilizuje, motoryzacja wkracza w coraz dalsze rejony wyspy. Dotychczasowy podstawowy środek lokomocji cypryjskich wieśniaków – osioł – coraz częściej zastępowany jest przez osły... przepraszam, konie mechaniczne. Na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy zaopiekowali się niepotrzebnymi już zwierzętami i stworzyli dla nich farmę gdzie osiołki mogą w spokoju doczekać swoich dni. W spokoju, jak w spokoju... Farma musi jakoś się utrzymać i dlatego organizowane są wyprawy na oślich grzbietach.
Etap 1 - luksusowy
Przygoda zaczyna się komfortowo. Wygodny autokar, klimatyzacja i przewodnik. Moje początkowe nadzieje na kameralny charakter wyprawy okazują się płonne. Tylko z naszego hotelu jedzie około 25 osób, a jeszcze po drodze zabierzemy innych. Jak widać, nie tylko ja jestem żądny wrażeń.
Ruszamy. Przewodniczka opowiada o tym co nas czeka i co widać za oknem. Po kilkunastu minutach dojeżdżamy do zbiornika retencyjnego. Tu krótki postój – na papierosa lub fotkę lub jedno i drugie. Przy okazji czekamy na grupkę z Pafos. Przewodniczka opowiada, że na wyspie nie ma naturalnych zbiorników wody. Żeby zabezpieczyć mieszkańcom dostęp do słodkiej wody na każdej większej rzece buduje się zapory, tworząc zalew. Ten jest trzeci co do wielkości na Cyprze.
Etap 2 – mniej luksusowy
Po następnych kilkunastu minutach kończy się wygodna część wyprawy. Trzeba zmienić środek lokomocji bo... kończy się droga. Znaczy droga się nie kończy. Kończy się “tylko” asfalt i dalej pojedziemy wiekowym, ale (trzeba przyznać) świetnie odrestaurowanym Bedfordem. Autobusem tym, zwanym “Chicken Bus” dawni mieszkańcy okolicznych wiosek dowozili na targ towary. Głównie kury i stąd nazwa.
Ładujemy się wszyscy do Bedforda. Ciasno, gorąco... Nie wszyscy mają miejsca siedzące, ale przewidujący kierowca zapakował kilka dodatkowych plastikowych stołków. W końcu dawni pasażerowie tego pojazdu tak właśnie jeździli.
Ruszamy. Pierwsze metry pokonujemy sprawnie, bo jeszcze jest asfalt, ale dalej... Zaczyna się przygoda. Pierwsze okrzyki przerażenia ale i zachwytu wzbudza stromy “prawie pionowy” zjazd. Wóz kołysze się na wszystkie strony, ale dociera do końca stromizny szczęśliwie. Dalej jest nie lepiej. Wąska, kręta, polna droga wiedzie grzbietem wzniesienia. Na wyobraźnię działa dodatkowo mijany wrak jakiegoś samochodu, któremu najwidoczniej się nie udało... Nasz kierowca najwyraźniej nic sobie nie robi z niebezpieczeństw, bo wesoło podśpiewuje greckie przyśpiewki.
| Oceń relację |
CyprWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



























