Dotychczasowy podstawowy środek lokomocji cypryjskich wieśniaków – osioł – coraz częściej zastępowany jest przez samochody. Na Cyprze stworzono dla osłów farmę, gdzie zwierzaki mogą w spokoju doczekać swoich dni.
Donkey Farm – czyli safari na oślim grzbiecie.
Jabu2004-07-13 01:17:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
zwierząt przydzielają każdemu osła biorąc pod uwagę wzrost i wagę jeźdźca. Jeszcze chwila spokojnego postoju w zagrodzie i furtka się otwiera. W drogę. Celem naszej podróży jest opuszczony monastyr Cyndi z XIIIw. który został odrestaurowany z pomocą UNESCO i jest wpisany na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego. Sama jazda dostarcza wielu wrażeń. Osły nie zawsze idą tam gdzie chce jeździec zbaczając z drogi głównie w celach konsumpcyjnych tzn. aby skubnąć jakiś kwiatek, który jeszcze nie usechł na tym skwarze, lub listek z gałązki mijanego krzewu. Gorliwe pokrzykiwanie “eella! eella!” na niewiele się zdaje. Wierzchowcom jeźdźcy zupełnie nie przeszkadzają. Dobrze, że towarzyszą nam opiekunowie z farmy bo inaczej wyprawa zamieniłaby się w wypas. Wreszcie, gdy słońce zaczęło się chować za okoliczne wzgórza, dotarliśmy do celu wyprawy. Monastyr wyglądał tajemniczo. Legenda mówi, że mistrz budowlany, który otrzymał zlecenie wybudowania tego obiektu, z braku czasu, przekazał zadanie swojemu 13-to letniemu pomocnikowi. Ten tak dobrze wywiązał się z zadania, że wzbudziło to zazdrość mistrza. Pod pretekstem oglądania budowy, mistrz zwabił ucznia do najwyższej izby i zabił go wypychając przez okno. Podobno do dziś od czasu do czasu w monastyrze straszy. Ale chyba nie za bardzo. Monastyr stał się ulubionym miejscem ceremonii ślubnych mieszkających na Cyprze Anglików.
Etap 4 – Kolacja
W drodze powrotnej osły znacznie chętniej i szybciej maszerują. Czują już powrót do domu i pozbycie się niewygodnego ciężaru z grzbietu. Na farmie czeka na nas kolacja w stylu cypryjskim. Mięso z grilla, kuskus, pieczone ziemniaki i warzywa itp. Do picia ziwanija, miejscowe wino i woda. Po zaspokojeniu głodu i pragnienia nasz przewodnik zaprasza do nauki tańca “sirtaki”. W rytm znanej melodii z “Greka Zorby” panowie próbują stawiać skomplikowane kroki. Ich skomplikowanie jest wprost proporcjonalne do ilości wypitej ziwanii i wina. Potem kolej na panie. Próbują tańca z chustkami, który tańczyły panny na wydaniu. Zabawa trwała do późnej nocy.
I znów wsiadamy do starego Badforda. O dziwo, jest nam o wiele luźniej. Za oknami ciemna noc, więc droga nie wzbudza już tak wielkich emocji jak za pierwszym razem. Atmosfera jest na tyle luźna, że śpiewamy szoferowi nasze swojskie przeboje - “Szła dzieweczka”, “Hej Sokoły” itp. Przesiadka do luksusowego autokaru definitywnie kończy przygodę. Szkoda. Pozostaną wspaniałe wspomnienia.
Zobacz zdjęcia:
Cypr
Cypr - wybierz obszar, który cię interesuje:














































