Jordania 2005 - część II
Jordania 2005 - część II


Piotbula2007-02-13 19:44:09
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
piękna polszczyzną "kocham cię" ;).
Niestety autobus nie nadjeżdżał i po pół godzinie zaczęliśmy negocjować z taksówkarzami. Negocjacje były dość ciekawe, ponieważ kierowca nie znał angielskiego. Ustaliliśmy cenę na 2 JD i dopiero po drodze chłopak zadzwonił do kumpla. Ten mówił po angielsku lepiej niz ja i dowiedziawszy się dokąd chcemy jechać, udzielił informacji prowadzącemu samochód. Już na miejscu okazało się, że kamienista plaża z wszelkimi wygodami - toalety, parasole, ławki jest darmowa. Dodatkowo mieliśmy jeszcze opiekę anglojęzycznego ochroniarza.
Woda w morzu nie była wcale taka ciepła jak się spodziewałem. Wprawdzie była miłą ochłodą po słonecznej kąpieli, ale nie potrafiłem posiedzieć w niej dłużej niż kilkanaście minut. Miała co najwyżej 20 stopni. Krzysiowi temperatura nie przeszkadzała. Na zmianę ze mną, albo z Rafałem podziwiał piękne korale z kolorowymi rybkami w przezroczystej wodzie. Jedyny problem to kamieniste dno. Trzeba mieć klapki, albo od razu wchodzić z pomostu na głębsza wodę. Im dalej od brzegu, tym rafa piękniejsza, a różnorodność ryb większa.
W międzyczasie ochroniarz przyprowadził swojego kumpla Jafara i ten zaczął nas namawiać na wycieczkę po pustyni Wadi Rum. Targowaliśmy się bardzo długo, a i tak ustaliliśmy dość wysoką cenę, jak na nasz budżet - 35 JD. Na szczęście dzieciak za darmo. Umówiliśmy się na następny dzień. Uśmiał się bardzo gdy po wpłaceniu zaliczki 9 JD zrobiłem zdjęcie jego Toyocie i stwierdził, że dziś nas jeszcze nie oszuka, a zrobi to jutro na pustyni z daleka od świadków ;)).
Powrót do miasta był znacznie prostszy. Zaledwie wyszliśmy na ulicę przy plaży, a zaraz zatrzymał się nam miły Jordańczyk i za darmo zawiózł nas pod sam hotel. Jak wszyscy dotychczas spotkani, był bardzo miły i zainteresowany naszym krajem i na pożegnanie życzył nam udanych wakacji w jego kraju.
Po drodze nad zatokę skorzystaliśmy z internetu w kafejce. Transfer był bardzo dobry, ale cen też niezła - 1JD za pół godziny. Nad morzem podziwialiśmy zachód słońca namiętnie go fotografując, a także przyglądaliśmy się jordańskim rodzinom zażywającym kąpieli w ubraniu. Niektóre zwyczaje wynikające z religijnych przepisów nie zawsze przystają do warunków klimatycznych. Mieliśmy też możliwość porozmawiać z Jordańczykami relaksującymi się wieczorową porą nad morzem. Jeden z nich stwierdził, że żona po 10 porodach nie wygląda tak jak przed ślubem. Mówiąc szczerze, on też będąc w moim wieku wyglądał na sześćdziesięciolatka. Klimat jednak robi swoje.
Poszliśmy jeszcze na luksusową kolację do lepszej knajpki. Niestety na tarasie nie mogliśmy usiąść, gdyż tam siedziała duża ekipa turystów z Francji, ale wnętrze było klimatyzowane. Najedliśmy się baraniną - ja z humusem, a Rafał z pomidorami. Krzyś zjadł szałarme z frytkami i nie narzekał ;)). Cała kolacja kosztowała 8,5 JD.
Zobacz zdjęcia:
Jordania
Jordania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


















