Tahiti – Polinezja
zs Wyświetlono: 7533 razy 2004-05-16 14:58:04![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.36 (275 głosów) |
Słynna Tahiti. Wyspa marzeń, kolorowych snów wielu ludzi na całym świecie.
I ja również postanowiłam dotrzeć do niej, zobaczyć jakim blaskiem płonie księżyc nad Tahiti, przekonać się, czy wyspa ma rzeczywiście tyle uroku, a jej mieszkańcy tyle wdzięku, jak opiewają książki M. Maughama, Stevensona. Mit czy prawda? Jak to czują biali, którzy uwolnili się od jarzma współczesnej cywilizacji, osiedlili na Tahiti i ożenili z tutejszymi Vahine?
Do tego centrum snobistycznej turystyki zawija rocznie kilkadziesiąt statków z tysiącami pasażerów na pokładzie, żądnych zakosztowania tego, co obiecują kolorowe foldery. W ciągu jednej nocy, jaka przewidziana jest na postój statku, turyści zostawiają na pięknej Tahiti, bagatela - osiem milionów dolarów.
W Papeete - stolicy wyspy, panuje nastrój radosny, równocześnie trochę leniwy. Sporo tu uśmiechu, śpiewów, gadania. Dziewczęta i kobiety z Tahiti słynną z urody. Mają miłe buzie, jasne cery, aksamitne ciała, nieodparty wdzięk oraz nieprawdopodobne wyczucie rytmu. Wszyscy mieszkańcy Oceanii potrafią znakomicie tańczyć. Myślę, że tę umiejętność wyssali z mlekiem matki. Tańczy się hula-hula. Roztańczeni mężczyźni i kobiety o skórze wonnej i miękkiej opasują biodra szeleszczącymi spódniczkami zwanymi "more", a nieodziane gorsy i biusty skrywają girlandami kwiatów.
Cała Tahiti pachnie. Właśnie te dziwne aromaty uderzają w każdego po przyjeździe na wyspę. Przede wszystkim prześladuje woń kopry - charakterystyczny słodkomdlący zapach. Przypomina on trochę wizytę w cukierni sprzedającej zjełczałe kokosowe ciasteczka. Nie miałam pojęcia, że ta drażniąca woń będzie mnie prześladować przez cały czas wędrówki po polinezyjskich wyspach. Innym zapachem znacznie przyjemniejszym jest woń tahitańskich jaśminów, z których wije się girlandy. Woń ta u wielu turystów wywołuje migrenę. Trzeci zapach to zapach wanilii, natrętnie słodki, najczęściej spotykany w pomieszczeniach chińskich sklepików. A wszystko to pozostaje w ogólnej symbiozie z wyziewami spalin samochodowych, tworząc dziwny zapachowy bukiet.
Na Tahiti sporo jest Francuzów. Tu zresztą co krok człowiek napotyka na Francję, a skupiska osiadłej od dawna ludności francuskiej stanowią wierne odbicie prowincjonalnych francuskich miasteczek. Tahiti, wciąż jeszcze "skarb w koronie francuskiej", od 1959 roku ma status zamorskiej prowincji Francji. Na Tahiti Francuzi i krajowcy współegzystują bez żadnych uprzedzeń rasowych. Tahiti jest atrakcyjną i spokojną wyspą tonącą w tropikalnej roślinności. Krajowcy powiadają, że nawet rekin podpływając do wyspy łagodnieje.
Dla ciebie chcę być białą
Podczas pobytu w Tahiti postawiłam sobie za punkt honoru odnaleźć przedwojenną gwiazdę filmową Reri - tahitańską piękność rodem z Bora Bora.
| Oceń relację |
Komentarze
Polinezja FrancuskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















Jak można tekst Wojciecha Dworczyka \"W krainie palm i atoli\" podawać jako swój? To sie nazywa kradzież. Żywcem zerżnięte całe fragmenty książki. Paskudne
Gdy pracowałem we Francji z grupą Polaków,pracowała również w naszej ekipie Tahitanka Vaiana, która po pewnym czasie znajomości mnie i kilku chłopaków zaprosiła na Tahiti. Mogliśmy polecieć z nią na kilka dni do jej rodziny żeby pozwiedzać , dodam że za wycieczkę nie płacilibyśmy nic ona chciała za wszystko zapłacić. Jednak nie zdecydowaliśmy sie pojechać i dziś nie mogę sobie tego wybaczyć. Jeśli chodzi o jej urodę to nie sądziłem ,że Tahitanki są tak piękne w rzeczywistości. Druga rzecz to to że tyle radości życia i ciepła, jakim ona emanowała nigdy spotkałem wśród Polek. I miała zniewalający uśmiech, którego nie da się opisać...
co wy morzecie wiedziec o tahitibarany
Reri spotkać na atolu nie można - umarła w 1977 roku.
W "Czarnej perle" zagrała z Eugeniuszem Bodo. Zakochali się w sobie nawzajem. Amant chciał nawet poślubić egzotyczną piękność - miał liczne romanse, ale do żeniaczki się nie garnął, to był ten jeden jedyny raz kiedy był gotów stanąć na ślubnym kobiercu. Plany matrymonialne legły w gruzach z powodu kłopotów alkoholowych Reri.
Ciekawe, że po swojej międzynarodowej karierze wróciła na Tahiti, do baru z naguskami i palmowego szałasu... To chyba rzeczywiście jakaś legenda...
Poszukiwanie "dawnej gwiazdki filmowej" (patrz post Ewy) to żadna naiwność! Jako miłośniczka lat 30. sama chętnie potropiłabym Reri i bynajmniej nie po to by "sycić się jej tuszą, zaawansowaną metryką,i skromnym mieszkankiem z palmowych liści"...
i mogę potwierdzic powyższy opis jest tam pięknie choć drogo ale dobre zarobki
MAM PYTANIE DO OSÓB KTÓRE BYŁY NA TAHITI JAK KONTAKTOWAŁY SIĘ Z OSOBAMI W POLSCE BO MAM TAKI PROBLEM CHŁOPAK WYJECHAŁ NA WYSPĘ DO PRACY I STRASZNIE DUŻO PŁACIMY ZA POŁACZENIA JESLI ZNA KTOŚ JAKIES TANIE POŁACZENIA Z TAMTĄD DO POLSKI I NA ODWRÓT TO PROSZĘ O TAKĄ INFORMACJE NA EMAIL karolcia72@buziaczek.pl z góry dziekuje jesli ktos cos wie na ten temat obecnie komunikujemy się przez skype ale wolała bym cos innego
A ja mam pytanie czy Reri jeszcze żyje? czy zna ktoś jej losy? jak się wszystko potoczyło od czasu filmu Czarna perła?
czy osoba, która pisała artykuł miała okazję ją poznać?
jeśli macie jakies informacje to prosze napiszcie coś, może wasi znajomi z Thaiti mogliby coś ciekawego opowiedzieć.
Pozdrawiam
Mam sporo znajomych na Tahiti. Odwiedzają mnie bardzo często. Są przemili i zawsze uśmiechnięci. Pachną cudną wanilią i kokosem. Przy nich tak bardzo czuję sie europejką.
Artykulik zgrabnie i ciekawie napisany. Jednak ciekawskie poszukiwanie dawnej gwiazdki filmowej, po to by sycić się jej tuszą, zaawansowaną metryką,i skromnym mieszkankiem z palmowych liści to chyba szczyt naiwności lub jakaś projekcja.
Piękny, interesujący tekst . Ma Pani "lekkie pióro" i doskonale pisze.
Artykuł niezwykle ciekawy, a opisy na tyle plastyczne, że można sobie
wyobrazić te cudownie urocze miejsca, które Pani przybliżyła czytającym.
To dodatkowo - wspaniała reklama, zachęcająca sprawnym opisem,
do bliższego, osobistego poznania tych pieknych, egzotycznych stron.
Jednym słowem - zapachniało koprą, wanilią i przede wszystkim jaśminem.
A artukuł? Perełka.
Serdecznie pozdrawiam,życząc wszystkiego dobrego.:) M-N
Artykuł super, aż chce się tam jechać. Poprzysiagłem sobie że kiedys tam się wybiorę, jeszcze nie wiem kiedy i za co przede wszystkim ale się wybiorę. To moje marzenie. Pozdrawiam