Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.p
Lądem do Singapuru - Witamy w Państwie Środka



Liberwig2007-01-31 15:26:30
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
flagę Laosu, dochodzi 12-ta. Urzędnik via domofon każe nam przyjść o 13-tej. Buszujemy po okolicznych supermarketach, w jest ich tu sporo, to rejon zamieszkany przez rodziny dyplomatów, czasami na ulicach jest więcej białych, niż Chińczyków, dominują Francuzi. Bajecznie tania woda i cola – dużo taniej, niż w centrum i okolicach Tienanmen. Do tego chleb – nie tylko ten słodki tostowy, ale i zakwasowy razowiec – przyjemna odmiana po „chińszczyźnie”, choć to dopiero dwa dni.
Kilka minut po 13-tej jesteśmy z powrotem w konsulacie i tym razem każą nam przyjść o 14-tej. Jak miło. Facet w domofonie ma głos, jakby od rana testował tutejszy przemył spirytusowy, ale może to tylko złudzenie. Pozazdrościłem mu i tę godzinę przeczekaliśmy popijając piwo na kwietnikowym murku. Przechodnie przypatrywali się nam z lekkim zdziwieniem (mam nadzieję, że tu nie ma jakiejś prohibicji), ale w okolicznych ogródkach mała (0.33L) butelka kosztuje minimum 20Y, a 0.6l w pobliskim sklepie 2.5Y – i jak tu nie być „menelem”? Wizę (25$) odbierzemy w piątek o 14-tej, zatem jutro na mur.
Wieczór znów spędziliśmy na placu Tienanmen, polubiliśmy to miejsce, szczególnie obie bramy. Na placu kilku młodych ludzi próbuje puszczać latawce. Natychmiast pojawia się policja, legitymuje ich i każe je zwinąć. Nie rozumiem (nie tylko tego), na latawcach nie ma żadnych napisów sugerujących podłoże polityczne, kilka fajnych smoków i lampionów, więc o co chodzi?
Tym razem to już naprawdę szok. Kolacja w knajpie j/w, i ta sama scena – ta sama dziewczyna znów zmieszana tłumaczy, że ryżu zabrakło. Pytam ją, czy czytała dzisiejsze gazety, może jest jakaś wzmianka o zmartwychwstaniu Mao – angielski znała tylko na poziomie kilku podstawowych słów, ale jakimś cudem zrozumiała, gdyż śmiała się długo i krzyknęła coś na zaplecze, z którego wyszedł zaaferowany kucharz z gazetą w ręku. Tym razem nie udało nam się jednak uzyskać rabatu – dziewczyna zrobiła użytek ze swojej komórki i 15 minut później podjechała furgonetka z ryżem...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:











































