• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Lądem do Singapuru - Przez Yangshuo do Laosu

Liberwig Wyświetlono: 1126 razy 2007-01-31 14:22:04
  Ocena:2.82 (129 głosów)


Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.

Robert Wasilewski i Kamila Grączewska

www.liberwig.republika.pl

7.06 WTOREK
Zanim dotarliśmy do stacji kolejki zaczęło lać, na miejscu okazało się, że nie starczyło nam już lokalnych dolarów na bilety, a automat biletowy nie przyjmował yuanów. O tej porze wszystko było jeszcze pozamykane i straciłem ponad pół godziny, zanim wymieniłem pieniądze u jakiegoś murzyna w ciemnej uliczce.
Kilka minut przed siódmą byliśmy na terminalu Lo Wu. Coś jest nie tak – po przejściu odprawy zorientowałem się, że kompletnie nie kojarzę, gdzie jesteśmy. To nie są te same korytarze (pionowe i poziome), którymi tu przybyliśmy. Zamiast bezpośrednio na peron wyszliśmy prosto na ulicę, a dworzec oddalony był o kilkaset metrów.
Od razu poznałem, że jesteśmy w Chinach – kupno biletu to temat na jakiś odcinek ekstremalnego programu survivalowego. Kiedy wreszcie dotarliśmy do pomieszczenia wyglądającego na kasy (co nie było takie proste z uwagi na rozmiary gmachu – już się nie dziwię, ale ciągle nie przyjmuję do wiadomości – są tu dziesiątki różnych hal, korytarzy, okienek i instytucji, z wyjątkiem tych, gdzie pasażer może coś załatwić), zaczęło się odsyłanie nas od jednego okienka do drugiego. Chcieliśmy kupić bilety do Guilin, skąd mamy jechać do Yangshuo, ale okazało się, że stąd jeżdżą pociągi tylko do Kantonu. Okazało się ponadto, że bilet do Kantonu kosztuje 75Y, czyli 10Y drożej, niż płaciliśmy przedwczoraj w drugą stronę. Dlaczego? Nie ma sensu pytać, bo i tak nikt nie zrozumie.
Kilka minut po 9-tej jesteśmy na znajomym dworcu w Kantonie. Kamila prawie dwie godziny latała po dworcu pytając o pociąg do Guilin, ale bezskutecznie. Cholera, już naprawdę dostaję bzika na punkcie tych ich dworców – ten gmach ma kilka pięter, kilkanaście mniejszych i większych hal i dziesiątki, jeżeli nie setki okienek, a wywalili go tylko po to, by obsługiwał pociągi jedynie do Shenzen/Kowloon. Próbowałem to wytłumaczyć grupce Hiszpanów, którzy z corridą w oczach miotali się od jednego okienka do drugiego usiłując się czegoś dowiedzieć, ale byli w Chinach zbyt krótko, by mi uwierzyć. Przypomina mi się powiedzenie z wojska – młody zawsze zdziwiony... Zresztą mnie też to po chwili spotkało, zauważyłem, że w ciągu tych dwóch dni rozkład poczekalni znacząco się zmienił – rzędy siedzeń które wcześniej stały równolegle do kas, teraz stoją prostopadle (i w dodatku są inne – plastikowe, poprzednie były miękkie), podzielili poczekalnię ściankami działowymi i barierkami, tylko po tych samych tablicach reklamowych na ścianach i układzie sklepów poznałem, że byliśmy tu przedwczoraj. To już drugi raz, jak oni to robią? Stwierdzenie, że Chiny zmieniają się błyskawicznie, można rozumieć także jak najbardziej dosłownie.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
ChinyWybierz obszar który Cię interesuje

ChinyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju