Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila GrÄ…czewska
www.liberwig.republika.pl
LÄ…dem do Singapuru - W Laosie, jak w Laosie




Liberwig2007-01-31 14:08:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
15.06. ÅšRODA
To była wiocha zabita dechami (tak ją zapamiętaliśmy, choć w rzeczywistości to było niewielkie miasteczko) i spędziliśmy w niej dwa dni. Kiedy dojechaliśmy słońce już zaszło, mieszkańcy zamykali nieliczne sklepiki i knajpki, a dookoła góry i lasy – pusto wszędzie, głucho wszędzie... Nieliczni przechodnie mierzyli nas wzrokiem spode łba i odnieśliśmy wrażenie, że nie są zbyt mile nastawieni do obcych. Przy drodze prowadzącej do granicy stał wojskowy posterunek i tam na migi dowiedziałem się, że kilka razy dziennie przejeżdża tędy autobus.
W jedynym hotelu (3$ za noc) poznaliśmy miłego młodego Chińczyka i starszego Laotańczyka – siedzieli przy suto zastawionym stole przy wejściu. Od razu zaciągnęli nas na kolację zakrapianą tutejszymi spirytualiami (stawiali) – obaj znali nieźle angielski i od nich dowiedzieliśmy się, że od 10-tej do 16-tej, średnio co dwie godziny można tu zatrzymać jakiś autobus.
Jeszcze tej nocy obudziłem się z wysoką gorączką i dreszczami – pewnie przez tę pieprzoną klimatyzację z autobusu, a później jazda odkrytym tuk-tukiem spod granicy.
(14.06 WTOREK)
Rano było jeszcze gorzej i postanowiliśmy zostać kolejny dzień. Jak się okazało, to nie były tylko nasze przeczucia – mieszkańcy nie byli zbyt mili. W kilku sklepikach nie chcieli nic Kamili sprzedać i musiała się trochę nachodzić zanim przyniosła wodę, owoce i kilka puszek z napojami po niezbyt zachęcającej cenie. Gorączka się wzmagała, znów antybiotyk.
Podczas drugiej nocy małe spięcie – dzięki idiotycznemu projektowi instalacji elektrycznej przełącznik światła w naszym pokoju nie znajdował się u nas, tylko gdzieś na dole na zapleczu. Kiedy wreszcie około północy z trudem udało mi się zasnąć, nagle światło się zapaliło – do tego w nie domykających się oknach nie było moskitiery. Kamila zleciała na dół
...
wieloryb, 2008-11-25 16:27:12
maciej, 2008-10-02 06:04:40
Dobrze byłoby jednak nie używać sów, których znaczenia się nie zna, bo robisz tylko z siebie idiotę. Nawet się za to nie obrażę, choć powinienem zareagować nie tylko taką słownym upomnieniem.
Podaję Ci więc przyjacielu link do odnośnego hasła, byś mógł sobie chociaż skompletować index wiadomości do szerszego zapoznania się z tematem...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm
Nie jest to może najdoskonalsza definicja, ale określenie FASZYZMU jako jednej z odmian ustroju skolektywizowanego jest jak najbardziej prawidłowe.
A więc najpierw do książek, aby poznać znaczenie używanych słów, dopiero potem rzucać epitety...
P.S
Mam dziwne przeczucie, a nawet pewność, że gdybym zadał Ci kilka pytań kontrolnych, to okazałoby się, że to w Tobie drzemią faszystowskie instynkta...
Jak napisał Fryderyk von Hayek - nic tak nie irytuje oponenta, jak wykazanie mu prawdziwych korzeni jego światopoglądu wywodzącego się z tego, co sam zarzuca bezmyślnie innym (z czego on na ogół nie zdaje sobie sprawy...) Kim był von Hayek też możesz sobie znaleźć w sieci... To był dopiero "faszysta"...
Żałosna to jest Twoja zuchwała ignorancja...
Liberwig, 2008-09-18 19:59:57
MACIEJ, 2008-09-10 11:15:16
Globtraker, 2008-01-14 12:06:14
Ja Laos i ludność wiosek wspominam bardzo miło,staraliśmy się mieszkać w dzungli i ludzie byli otwarci i mili, szybko sie zaprzyjazniali...dopiero w miejscach takich jak Lua Prabang, czy Vientiane wychodziła cała komercja ...wszystko na sprzedaż...prawdopodobnie przez "turystów" takich jak ty ;) których więcej tam niż tubylców.
Dla zainteresowanych...Laos, to naprawde miłe miejsce, jesli tylko postarcie się unikać miejsc opisanych w przewodniku Pascala. pozdrawiam
nec, 2007-05-27 15:17:25
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:













































głownie z powodu różnicy "pokoleniowej", choć nie tylko.
Sam od kilkunastu lat podróżuję po całym świecie i może dlatego staram się trzymać "dystans" w stosunku do niektórych opinii, aczkolwiek muszę przyznać, że większość spostrzeżeń autora jest jak najbardziej trafna, chociaż osobiście bym to moze troszkę inaczej opisał...
Ale Kochani na tym właśnie chyba polega tolerancja!
Każdy z nas ma prawo opisywać rzeczywistość tak jak ją postrzega.
Muszę przyznać, że autor jest wyjątkowo inteligentnym człowiekiem i bardzo bystrym obserwtorem życia, ponieważ tam gdzie przeciętny podróżnik wydaje tylko "wysokie dżwięki zachwytu", potrafi jeszcze krytycznie spojrzeć na otaczającą go rzeczywistość, czego nam prawie wszystkim często brakuje.
I jeszcze jedno, co wzbudziło moją sympatię do autora.
Posiada bardzo deficytową ostatnio cechę wśród podróżników, a mianowicie potrafi przyznać się do swoich błedów, których i tak nigdy nie unikniemy w całości, a mianowicie kilkakrotnie przyznaje:"dałem się zrobić jak dziecko", przepłaciłem itd.,co pozwala w miarę bystremu czytelnikowi uniknąć tych błędów, w przeciwieństwie do niektórych, a raczej większości, którzy zachwycają się tym, jakich to" osiągnięć dokonali" przepłacając wszystko po kolei kilkakrotnie i potem przeciętny czytelnik uważa, że tam takie są po prostu ceny i tyle należy płacić...
Do Autora!
Niestety ludzie wyjątkowo inteligentni nie mają łatwego życia.
Trzymaj tak dalej, tylko może troszeczkę mniej nerwowo bo szkoda pięknęgo życia!
Pozdrawiam!
voyager, 2008-12-22 05:01:23