Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - W Laosie, jak w Laosie



Liberwig2007-01-31 14:08:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
stosunkowo spokojnie i bez takich kataklizmów jak Chiny, Kambodża, czy Wietnam. Może dlatego, że zarówno rządząca dynastia, jak i większość ludności przyjęła socjalizm prawie z entuzjazmem, co zapobiegło rzeziom na nielicznych oponentach. Ponadto już w fazie wprowadzania systemu był to kraj tak biedny i o naturalnie – w warunkach systemu wartości społeczeństw azjatyckich – skolektywizowanej strukturze, że oficjalne wprowadzenie tej doktryny tak naprawdę niewiele tu zmieniło.
Po obiedzie znów spacer po okolicznych świątyniach, ale jeszcze raz utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nie zrobiły na nas większego wrażenia – pozbawione jakiegoś kunsztownego rzemiosła i topornie pomalowane szybko się przejadają. Jedynym, co przyciągało naszą uwagę, były czynności gospodarcze mnichów – pranie i rozwieszanie swoich pomarańczowych szat, rąbanie drewna (po co?). Jak na byłą stolicę Laosu, to niewiele tu do oglądania, owszem ludzie są tu dużo milsi i miasto ma swój klimat, ale już po jednym dniu niezbyt forsownych spacerów można tu się zanudzić. Być może, gdyby wypuścić się łodzią na rejs Mekongiem po okolicy byłoby ciekawiej, ale przy naszej długiej i przez to dosyć powierzchownej trasie nie bardzo możemy sobie na to pozwolić.
Wieczorem główny pasaż miasta ożywa. Setki straganów z materiałami, ciuchami i souvenirami przyciągają całkiem liczny tłumek turystów. Aczkolwiek obserwując ten asortyment widzę wiele rzeczy niemal bliźniaczo przypominających te oglądane na straganach w Yangshuo, co ewidentnie wskazuje na produkcję masową. Kolacja w hinduskiej knajpce, gdzie właściciel podał nam herbatę dwukrotnie droższą, od tej którą zamówiliśmy, a potem próbował tzw. kreatywnej księgowości, licząc nam dania droższe, niż te które rzeczywiście jedliśmy (frytki i jakieś placki – 22.000 kipów). Tak przy okazji, z tą herbatą tutaj to jakieś szaleństwo,
...
Ja Laos i ludność wiosek wspominam bardzo miło,staraliśmy się mieszkać w dzungli i ludzie byli otwarci i mili, szybko sie zaprzyjazniali...dopiero w miejscach takich jak Lua Prabang, czy Vientiane wychodziła cała komercja ...wszystko na sprzedaż...prawdopodobnie przez "turystów" takich jak ty ;) których więcej tam niż tubylców.
Dla zainteresowanych...Laos, to naprawde miłe miejsce, jesli tylko postarcie się unikać miejsc opisanych w przewodniku Pascala. pozdrawiam
nec, 2007-05-27 15:17:25
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























Globtraker, 2008-01-14 12:06:14