Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - W Laosie, jak w Laosie



Liberwig2007-01-31 14:08:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
specjałów, ale tylko to zdołałem zidentyfikować...
20.06 PONIEDZIAŁEK
Rano do tajskiego konsulatu. Za placem z Łukiem Triumfalnym ulica rozdziela się, wybieramy prawą odnogę i po 15 minutach meldujemy się przed biurem na świeżym powietrzu. Oczywiście dajemy lekko ciała, nie mamy wizytówki z nazwą i adresem naszego hotelu i muszę biegiem drałować z powrotem (40 minut w jedną stronę) – podania można składać do godziny 12.00, wiza kosztuje 800 bathów, czyli 20$. Odbiór pojutrze do godziny 14.00.
Kamila uzależniła się od knajpki z shake'ami, eksperymentuje ze wszystkimi owocami, teraz zamówiła coś, na widok czego pani zrobiła bardzo zdziwioną minę, ale wykonała zamówienie – po kilku pociągnięciach przez słomkę Kamila wyglądała jakby piła ocet, co nie było zresztą takie dalekie od prawdy, dalszy przebieg tego kulinarnego eksperymentu dyskretnie przemilczę...
21.06 WTOREK
Wyszliśmy oglądać zespół tutejszych świątyń kawałek za tajską ambasadą i znów nasz współczynnik „pe-cha” utrzymuje się na właściwym poziomie – cały teren wokół rozkopany, to już nawet nie remont, ale jakaś gigantyczna budowa. Świątynie prezentują się trochę lepiej, niż te z Luang Prabang, co prawda też są w większości malowane na olejno, ale nie sprawiają już wrażenia takiej tandety, co stolica, to stolica. Znów sporo radości dostarcza nam obserwacja kwatermistrzowskiej krzątaniny mnichów – wszędzie na sznurach suszą się pomarańczowe szaty, a oni sami prawie nadzy zajęci są doglądaniem wszelkiego rodzaju inwentarza. Potem kilkanaście minut rozmowy z kilkoma – jeden z nich ma ambitne plany, po ukończeniu „służby” w klasztorze ma zamiar osiedlić się w Australii.
Po powrocie do hotelu kręcimy się szukając jakiejś rozsądnej knajpy na obiad, ale wybór jest niewielki. Jeżeli już jakaś wygląda zachęcająco, to ceny wręcz
...
Ja Laos i ludność wiosek wspominam bardzo miło,staraliśmy się mieszkać w dzungli i ludzie byli otwarci i mili, szybko sie zaprzyjazniali...dopiero w miejscach takich jak Lua Prabang, czy Vientiane wychodziła cała komercja ...wszystko na sprzedaż...prawdopodobnie przez "turystów" takich jak ty ;) których więcej tam niż tubylców.
Dla zainteresowanych...Laos, to naprawde miłe miejsce, jesli tylko postarcie się unikać miejsc opisanych w przewodniku Pascala. pozdrawiam
nec, 2007-05-27 15:17:25
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























Globtraker, 2008-01-14 12:06:14