Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - One night in Bangkok



Liberwig2007-01-31 12:38:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
salon mody (po co? – pytanie retoryczne) – razem dwie godziny. Już poprzednio, w Indiach, obiecałem sobie, że nigdy więcej takich „promocji”, ale i tak planowaliśmy obskoczyć kilka biur turystycznych, by zorientować się, którą plażę wybrać, więc pojechaliśmy zatrzymaną przez naganiacza rikszą.
Big Budda nie zrobił na nas większego wrażenia, taka sobie statua w niezbyt imponującym otoczeniu, a czarnego Buddy w ogóle nie zobaczyliśmy, gdyż większa cześć świątynnego kompleksu na terenie którego stoi była w remoncie (cholera, to już jakaś plaga). Nasz kierowca udawał zdziwienie tak przekonująco, że nawet rozmiary robót i ilość sprzętu budowlanego świadczące o dłuższych pracach nie były w stanie zbić go z tropu. Taki to powinien od razu kandydować do tutejszego sejmu, aczkolwiek nie jestem pewien, czy tu jakiś jest, bo przecież Tajlandia jest monarchią (sprawdziłem – izba wyższa mianowana jest przez króla, i niższa pochodząca z wyborów). Potem zawiózł nas do salonu mody (też prawdopodobnie rządowego), gdzie jakiś nieszczęśnik usiłował mnie namówić na kupno garnituru za jedyne 800$ - prawdziwa okazja. Na szczęście facet miał jeszcze jakieś resztki substancji mózgowej i kiedy powiedziałem mu, że wprost marzę o przemierzaniu tysięcy kilometrów z plecakiem, w garniturze za połowę budżetu mojej podróży, to darował sobie bardziej namolne stręczycielstwo i pokazał nam drzwi. Biuro TAT, to też przeżycie jedyne w swoim rodzaju – od razu widać, że państwowe. Na początku miła gra wstępna – buteleczka zimnej wody (teraz już wiem po co ją podają, dla ochłonięcia po ich szarlatanerii – to nawet humanitarne), potem już typowo socjalistyczne krętactwa. Pytaliśmy o Phuket, Pattayę, lub którąś z wysp – dojazd, rezerwacja hotelu. Obsługujący nas starszy, siwy, gruby facet z niewiarygodnie bezczelno – cynicznym uśmieszkiem (a jeszcze ten jego lekceważący
...
Zobacz zdjęcia:
Tajlandia
Tajlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























